sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 17

Pov. Maya
Wigilia. Z samego rana zerwałam się z łóżka z podekscytowania. U mnie to nie jest normalne, że wstaję o 8:00, więc to był wyczyn. Dzisiaj zrobiłam to dlatego, że chciałam być wcześniej u chłopaków. Brakowało mi Zayna. Był prawie tak głupi jak ja, co jest rzadkością, i dlatego cholernie za nim tęskniłam.
Zeszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Ubrałam się w pierwsze lepsze ubrania z szały i byłam gotowa przed 10:00. Wzięłam jeszcze prezent dla Malika i pojechałam do chłopaków. Drzwi były otwarte co było odrobinę niepokojące. Weszłam do salonu, ale nikogo w nim nie było. "Pewnie śpią". Zdjęłam buty i kurtkę i wbiegłam po schodach na piętro. Do moich uszu obiegł dźwięk cichego pochrapywanie. Uśmiechnęłam się do siebie i  otworzyłam pierwsze z brzegu drzwi do czyjegoś pokoju. To co zobaczyłam sprawiło, że natychmiast je zamknęłam. Widok Harrego z jakąś dziwką (po prostu nie umiałam jej inaczej nazwać) leżących nago na łóżku był jednoznaczny. A najdziwniejsze było to, że to na 100% nie była Pauline. Szybko wymazałam z głowy zboczone obrazy spowodowane tym widokiem. Weszłam do kolejnego pomieszczenia i miałam ogromne szczęście trafić do pokoju Zayna. Już miała ochotę dotknąć jego twarzy, ale to na pewno go obudzi, dlatego na palcach potruchtałam do łazienki. Wzięłam jakąś miskę i wypełniłam lodowatą wodą. Była ciężka, ale udało mi się przeczłapać z nią drogę powrotną. Gwałtownie przekręciłam miskę mi zimna ciecz spłynęła na twarz i jak zawsze idealną fryzurę mulata.
- Niall!! Pojebało cię?!! Ja cię kiedyś kurwa... Maja? Trudno ciebie też zabiję! - zaczęłam się śmiać na jego słowa. Mogłam wtedy uciec i wkopałabym Niallerka.
- Powodzenia. Złap mnie! - rzuciłam szybko i wypadłam z pokoju. Zayn też nie tracił czasu i kiedy byłam w salonie objął mnie i wziął na ręce.
- Mam cię - uśmiechnął się i zabawnie poruszył brwiami. Zachichotałam i pstryknęłam go w nos.
- Co z twoimi włosami przystojniaku? - spojrzałam znacząco na jego oklapłą grzywkę.
- Będziesz mi ją dzisiaj za karę układała - pogroził mi żartobliwie. Wywróciłam oczami i spojrzałam w jego hipnotyzujące czekoladowe tęczówki. Nie wiem kiedy jego usta odnalazły moje. Nie musiała tego wiedzieć. To nie miało znaczenia.To był mój pierwszy pocałunek i Zayn postarał się, żeby był on idealny. Jego wargi perfekcyjnie pasowały do moich. Trwało to może pół minuty, ale dla mnie była to wieczność. I kiedy otworzyła oczy i zobaczyłam jak delikatnie odsuwa się ode mnie zapragnęłam przedłużyć tą wieczność. Tą naszą małą nieskończoność. Ale nie udało mi się. Postawił mnie na podłodze i uśmiechnął się. Odwzajemniła to.
- Nieziemsko całujesz - skomplementował mnie Czy ja się rumienię? O cholera rumienię się! Usłyszałam jego chichot i przytulił mnie.
- Jak słodko - usłyszałam głos Nialla za nami. Sądziłam, że Zayn się odsunie, ale on tylko mocniej mnie do siebie przysunął i kazał Horanowi spadać.
- Zayn dusisz mnie - udawałam, że brakuje mi powietrza i wtedy z wesołym uśmieszkiem na ustach mnie puścił.
- Zayn ja... To się dzieje za szybko i może... na razie... zostaniemy przyjaciółmi? - niepewność była wyraźnie słyszalna w moim głosie.
- Dla mnie spoko - zgodził się bez cienia smutku na twarzy. Ujął moją dłoń i poszliśmy do kuchni. Na stole leżały dwa stosy pierników w różnych kształtach polanych białą czekoladą. Spróbowałam jednego i moim pierwszym pytaniem było:
- Pauline tu jest, prawda? - zdziwione spojrzenie blondyna padło na mnie i pierniczek w mojej ręce.
- Skąd wiesz?
- To jej ciastka. Tylko ona takie piecze.
W tej chwili Lou zszedł po schodach z Paulą na rękach. Na korytarzu postawił ją i podał jej kule. A tej co się kurwa stało?
- Co zrobiłaś w nogę, sieroto? - zaśmiałam się.
- Ciebie też miło widzieć - uśmiechnęła się sztucznie - Stanęłam na szkło - wytłumaczyła.
- Jesteś genialna - sarkazm w mojej wypowiedzi był wyczuwalny na kilometr. Usłyszałam kolejne kroki sygnalizujące, że ktoś idzie. Mój dobry humor natychmiast się ulotnił. Zobaczyłam Harrego z potarganymi włosami i śladami szminki na twarzy. Za nim  szła plastikowa blondyna z silikonowymi cyckami. Jakby tego było mało zaczęli się lizać na naszych oczach. To nawet nie był pocałunek. Oni się połykali. Cofnęło mi się, ale na całe szczęście ta zdzira z tynkiem na całym ciele wyszła. Spojrzałam ukradkiem na Pauline. Na jej twarzy widać było całą paletę emocji. Udało mi się wyróżnić wściekłość, zazdrość, smutek, rozczarowanie i radość. To wyglądało dość dziwnie, ale wiedziałam, że dominowała w niej rozpacz. I za to jak przez tego chuja czuła się moja przyjaciółka miałam ochotę go zabić. I prawie mi się udało.
--------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, że nie dodałam wczoraj rozdziału, ale niestety mam remont i tata coś robił w domu i przez cały dzień nie było prądu i nie miałam jak go dodać (w sensie, że rozdziału XDD). Patelnie możecie wysyłać na mojego e-maila XD Ewentualnie garnki, ale patelnie są bardziej praktyczne. Co do rozdziału to mam do was dwa pytania:

Z kim według was będzie Pauline?
Co Maya zrobi Harremu?
 

czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 16

Pov. Louis
Była 15:00. Nie mówiłem chłopakom o przyjeździe Pauline. Nie musieli wiedzieć. Harry miał wrócić dopiero na kolację wigilijną, bo nie miał zamiaru robić żadnych potraw, a ja poszedłem za jego radą i zadzwoniłem po Paulę. Nie mogłem zrozumieć toku myślenia Harrego. Pauline nic mu nie zrobiła, a on i tak się obraził. Byliśmy przyjaciółmi, ale nie podobało mi się to co Hazz robił z dziewczynami. Nie angażował się w związki. Szukał partnerki na maksymalnie tydzień. Wydawałoby się, że to Modest robi z niego flirciarza.Modest jest dupny, ale to nie oni go zmienili. Zmieniła go sława. Nie dlatego, że jest bogaty i każda dziewczyna może być jego jeśli tylko zechce. Chodzi o to, że to jest jego sposób na radzenie sobie ze stresem. Wiem, to chory sposób, ale pomagało mu to. A Pauline jako pierwsza mu odmówiła. Wyszła wtedy z jego pokoju zatrzaskując drzwi i resztę nocy spędziliśmy we dwoje. Była wściekła na Harrego, ale nie wyładowywała się na mnie. I dowiedziałem się, że nasz kochany Harold stwierdził, że przecież ona i tak już nie jest dziewicą i nic się nie stanie jak raz się z nim prześpi. Mylił się, ale ja też nigdy bym nie powiedział, że Pauline tego nie robiła. Jej charakter i zboczoność temu przeczyły. W każdym razie po tej rozmowie jestem pewny, że one nie jest pustą dziwką. Dopiero ona uświadomiła mi, że żadna z nich podczas pobytu u nas nie miała ani milimetra swojej skóry pokrytego pudrem, szminką i innymi głupotami których używają dziewczyny bo myślą, że są brzydkie. Każda dziewczyna jest piękna tylko niekóre o tym nie wiedzą.
- Lou gdzie idzisz? - zatrzymał mnie Li gdy próbowałem wymknąć się z domu.
- Emm.... To... Niespodzianka - wyjąkałem nie odwracając się do niego, żeby się nie wkopać. Daddy tylko spojrzał na mnie podejrzliwie i już mnie nie powstrzymywał. Wyszedłem z domu i odpaliłem samochód. Ostrożnie skręcałem w kolejne uliczki, żeby nie przeoczyć jej domu. Zobaczyłem ją w oknie i już nie musiałem sprawdzać czy adres się zgadza. Zaparkowałem auto i podszedłem do drzwi. Zadzoniłem i niecałe 15 sekund później ujrzałem uśmiechniętą twarz Pauline.

Pov. Pauline
Usłyszałam dzwonek i pobiegłam otworzyć drzwi. Ukazała mi się głowa Lou z włosami w "artystycznym nieładzie". Szeroko się uśmiechnęłam i odsunęłam żeby mógł wejść do mieszkania.
- Nie sądziłam, że tak szybko przyjedziesz - mówiłam w pośpiechu zakładając płaszcz.
- Chciałem być wcześniej żebyśmy się nie spóźnili.
- Okej. Mam spakować ubrania na kolejny dzień? Chcę być przygotowana - zaśmiałam się.
- Raczej nie. W razie czego coś wam pożyczymy.
- To wezmę chociaż bieliznę. - pobiegłam do swojej sypialni, wzięłam czarny komplet i szybko ją spakowałam. Wparowałam do kuchni żeby dopić kawę, ale szklanka wypadła mi z ręki. Rozbiła się na malutki kawałeczki i kiedy schodziłam z blatu stanęłam na największy z nich. Poczułam jak szkło mocno wbija się w moją stopę.
- Auu!! - krzyknęłam z bólu i podniosłam nogę żeby bardziej jej sobie nie uszkodzić.
- Co się stało? - zmartwiony Lou wszedł do pomieszczenia. Jego wzrok padł na moją ranę. - Trzeba cię zabrać do szpitala. - podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Jestem za ciężka - zaczęłam protestować.
- Przestań. Jesteś lekka jak piórko. - bez problemu zaniósł mnie do swojego samochodu. Wrócił jeszcze po moją torbę i buty i pojechaliśmy do szpitala. Na korytarzu Tommo szybko wytłumaczył pielengniarce co się stało. Zabrali mnie na jakąś salę i lekarz delikatnie usunął ostry odłamek. Bolało jak cholera. Idioci nie dali mi znieczulenia. Zaszyli ranę i kazali mi chodzić o kulach żeby nie rozerwać szwów.
- Zajebiste święta - poskarżyłam się Louisowi kiedy jechaliśmy już do ich "domu".
- Nie narzekaj. Mogli cię w ogóle nie puścić do domu i spędziłabyś święta w szpitalu. - pocieszył mnie i niepewnie złapał moją rękę. Nie cofnęłam jej. Jego dotyk był taki delikatny. Nie chciałam tego przerywać, ale musieliśmy wysiąść.
- Hej - przywitałam się z Niallerem kiedy weszłam do ich kuchni.
- Pauline? Co ci się stało? - spojrzał znacząco na moje kule.
- Wypadek ze szkłem.
- Tylko mamy problem - oznajmił Lou. - W takim stanie raczej nic nie upieczesz.

środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 15

Pov. Pauline
Wracałam ze sklepu z torbą z prezentem dla Harrego. Poczułam jak mój nos czerwienieje. Zaczynałam żałować, że nie wzięłam szalika. Na ulicy było dziwnie cicho i mogłam usłyszeć tylko stukot moich wysokich butów. Jeżeli ma się 1,60 m wzrostu to noszenie takiego obuwia jest wręcz obowiązkowe. Otworzyłam drzwi do swojego mieszkania i rzuciłam torebkę z zakupami na stół. Zrobiłam sobie gorącej czekolady i usiadłam na kanapie w salonie otulając się szczelnie kocem. Włączyłam jakiś film, żeby w domu nie było za cicho. Nienawidziłam ciszy. Była okropna, bo sprawiała, że ludzie zaczynają myśleć o złych rzeczach. Zostają sami ze swoimi myślami i ujawnia się ciemna strona ich umysłu. Myślą o dosłownie wszystkim, ale głównie o swoich problemach i szukają rozwiązań. Aż w końcu dochodzą do wniosku, że nie ma wyjścia z sytuacji w której się znajdują. Stwierdzają tak, ponieważ nie mają u swojego boku osoby która im pomoże i będzie ich wspierać. Cisza nie jest złotem. Jest zabójcą.
Z mojego wewnętrznego monologu wyrwał mnie dźwięk dzwoniącej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz. Nie znałam tego numeru. Niepewnie przesunęłam palcem po ekranie.
- Halo?
- Hej - usłyszałam dźwięczny głos Louisa. Odruchowo się uśmiechnęłam.
- Hej. Skąd masz mój numer?
- Od Nialla. - powiedział wesoło.
- No tak. Pewnie Victoria mu go podała. - zachichotałam cicho.
- Mam do ciebie prośbę - jego ton odrobinę spoważniał. - Bo... Harry się obraził i nie mamy kucharza na święta. Może mogłabyś przyjechać jutro i... No wie wiem... Zrobić chociaż jakieś ciasto? - był wyraźnie zakłopotany tym, że musi mnie o to prosić. Zaśmiałam się.
- Jasne. Mogę przyjechać. Tylko nie bardzo mam jak.
- Nie ma sprawy. Podwiozę cię. - zaoferował Lou.
- Dzięki. Jesteś kochany. To do jutra - pożegnałam się.
- Do zobaczenia - usłyszałam jeszcze głos niebieskookiego zanim się rozłączył.

Pov. Victoria
Dostałam SMS-a od Pauli, że nie jedzie z nami. Nie chciała powiedzieć co ją zatrzymało, ale czułam że Harremu będzie smutno. Pomyślałam o Niallu i wzięłam laptopa z szafki nocnej. Kliknęłam na folder ze zdjęciami chłopców. Wyświetliło się tysiące plików w większości przedstawiających Nialla. Uśmiechnęłam się szeroko. Przejrzałam około 500 zdjęć i wybrałam jedno z nich na tapetę. Włączyłam okno przeglądarki i zalogowałam się na Twittera. Zauważyłam, że mam nieodczytaną wiadomość od Nialla. Wyświetliło się zdjęcia dużej, oświetlonej milionami światełek choinki. Pod spodem była  wiadomość "ładna? ^^". Uśmiechnęłam się do monitora i odpisałam "Jest piękna *.*". Chwilę później dostałam kolejne zdjęcie przedstawiające prezenty. "Zgadnij który jest twój :D". Uważnie przyjrzałam się prezentom i w oczy rzuciło mi się malutkie fioletowe pudełeczko. "Ten fioletowy?". Niedługo potem Niall odpisał "To nie fair! Jesteś zbyt dobra w zgadywanki". Zaśmiałam się sama do siebie. Było już późno więc napisałam Niallowi, że muszę kończyć. Zamknęłam laptopa i wzięłam duży kawałek zielonego ozdobnego papieru we wzór przedstawiający czterolistną koniczynę. Pierwszy raz w życiu pakowałam prezent i miałam nadzieję, że zrobię to dobrze. Ostrożnie owinęłam pudełko w papier i zawiązałam dużą ciemnozieloną kokardę. Dumna ze swojego dzieła położyłam pudełko na półce i wgramoliłam się do łóżku. Już zasypiałam kiedy usłyszałam sygnał przychodzącej wiadomości. "Dobranoc księżniczko" - Niall

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 14

Pov. Niall
Po odjeździe dziewczyn wszyscy byliśmy przybici. Brakowało mam czegoś. W domu było za cicho. Ta cisza była wręcz ogłuszająca.Po prostu brakowało ich. Tylko Harry wydawał się szczęśliwszy niż reszta.
- Jak myślicie? Przyjadą? - usłyszałem głos Louisa z salonu.
- Chyba tak. Maya na pewno przyjedzie. - nie dało się nie zauważyć szerokiego uśmiechu na twarzy mulata. - Uwielbia święta
- Mam nadzieję, że Pauline coś wypadnie i nie przyjdzie - oznajmił chłodno Harry. Zacząłem chichotać i nie mogłem tego opanować. Poczułem morderczy wzrok bruneta na sobie. - A ty z czego się śmiejesz?
- Czyżby ci odmówiła? - zapytałem go z uśmiechem. Harry miał zwyczaj zaciągania do łóżka dziewczyn które mu się podobają. Jestem prawie pewny, że chciał to zrobić z Pauline, ale ona nie jest taka pusta. Przynajmniej tak wnioskuje po rozmowie z nią.
- Zamknij się! - uznałem to jako "tak". Był wściekły. Wielkiemu Harremu Edwardowi Stylesowi dziewczyna odmówiła seksu. Biedaczek. Na tą myśl zacząłem się śmiać. Loczek wstał gwałtownie z krzesła i poszedł do pokoju. Z piętra dało się słyszeć trzask zamykanych drzwi. Liam zaczął się głośno śmiać, a my razem z nim.
- Biedne Hazziątko - nabijał się z niego Lou.
- A teraz pytanie do Zayna - uśmiechnął się głupio Li. - Co cię łączy z Mayą?
- Wszystko? Może nie wygląda, ale jest moim idealnym odzwierciedleniem. Świetnie się z nią rozmawia. Jest towarzyska, nie znosi pustych lasek i kocha komiksy. I Niall w końcu będzie miał z kim oglądać horrory. - uśmiechnął się do mnie szeroko - A co z Victorią?
Zamurowało mnie. Nie mogłem im powiedzieć, że się z nią całowałem. Nie chce być jak Harry. Ale coś musiałem im powiedzieć. Nerwowo przeczesałem palcami włosy. Poczułem na sobie wyczekujące spojrzenia chłopaków. Przełknąłem głośno ślinę i niepewnie odpowiedziałem.
- Jest miła.
- Tylko tyle? Gadaliście prawie całą noc i nic więcej mam nie powiesz? - zdziwił się Lou. Czemu on musi mieć pokój obok mnie?
- Ehh... Zjedliśmy ciastka, przez chwilę rozmawialiśmy i poszliśmy spać - mój głos brzmiał w miarę normalnie, ale modliłem się, żeby nie dało się z nim wyczuć zdenerwowania. Tak jak się spodziewałem nie uwierzyli mi, ale nie zadawali już żadnych pytań. Odetchnąłem z ulgą.

Pov. Victoria
Za dwa dni miałyśmy jechać do chłopaków i jeszcze nie zdecydowałyśmy co im kupić. Było nas cztery, co Cameron za cholere nie chciała jechać na święta do (według niej) "tych pedałów". Musiałyśmy jakoś rozplanować kto co komu kupuje i stwierdziłyśmy, że złożymy się na prezent dla Louisa. Byłam w księgarni, bo nie bardzo wiedziałam co kupić Niallowi. Krążyłam między półkami nie mając pojęcia co wybrać. Westchnęłam i zadzwoniłam do Pauline. Jeżeli ona mi nie pomoże to jest jeszcze Maya.
- Halo? - po kilku sygnałach usłyszałam jej zachrypnięty przez chore gardło głos.
- Hej - usłyszałam w tle rozmowy - gdzie jesteś?
- Przypuszczam, że w sex-shopie - odpowiedziała i dało się słyszeć, że się uśmiecha.
- Po co?
- Kupuje Harremu prezent - zaśmiała się.
- No tak. Ty nie masz problemu z wyborem. A co kupić Niallowi?
- Emm... Nie mam pojęcia. On czyta książki?
- Też o tym pomyślałam, ale jaką?
- Zadzwoń do Mayi. Ona będzie wiedzieć.
- Ok. To pa. - rozłączyłam się. Wybrałam numer Mayi i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Zamiast mojej przyjaciółki usłyszałam denerwujący kobiecy głos oznajmujący, że "nie mam środków na koncie". Zdenerwowana włożyłam telefon do kieszeni spodni. Zrezygnowana poszłam do lady i w oczy rzuciła mi się około 300 stronnicowa książka. Podeszłam i wzięłam ją do ręki. Na okładce wypisano złotymi literami tytuł "Whenever"*. Rozpoznałam w niej czytaną mniej więcej miesiąc temu powieść. Uśmiechnęłam się do siebie. Podałam książkę sprzedawczyni i zapłaciłam podana kwotę. Szczęśliwa wysyłam z księgarni przyciskając szczelnie zapakowaną książkę do piersi. Padał śnieg. Białe płatki przysypywały moje włosy tworząc na nich rozmaite wzory. Pomimo grudnia po ulicach krzątało się bardzo dużo ludzi, głównie dorosłych, z torbami po brzegi wypełnionymi zabawkami. Na ławkach w parku, albo bezpośrednio na środku chodnika całowały się zakochane pary (i nie zawsze był to chłopak i dziewczyna). I w takich chwilach czułam pustkę w sercu. Chciałam mieć osobę która przytuliłaby mnie w taki chłodny dzień jak dzisiaj. Kogoś takiego jak Niall...

Pov. Niall
- Niall idź do tego jubilera, bo się spóźnisz. Zaraz zamykają - upomniał mnie Daddy. Cholera zapomniałbym! Szybko założyłem buty nie zawracając sobie głowy kurtką. Przebiegłem szybko odcinek od willi do sklepu. Wbiegłem do środka i poczułem na sobie dziwne spojrzenie właściciela. Zdyszany podszedłem do lady.
- Zgaduję, że to pan Horan? - powiedział starszy męszczyzna nie patrząc na mnie. Nie podobał mi się ton jego głosu, ale odpowiedziałem uprzejmie:
- Tak to ja.
- Oto pańskie zamówienie - podał mi śliczną szkatułkę obiją fioletowym aksamitem. Otworzyłem je i ujrzałem pięknie wykonaną srebrną bransoletkę z porcelanowymi zawieszkami w kształcie serca, książki i ozdobnej litery "N". Była idealna. Tak jak Victoria.
 ---------------------------------------------------------------
 *"Whenever" - ta książka została przeze mnie wymyślona

środa, 17 grudnia 2014

Rozdział 13

Pov. Victoria
Nie pamiętam kiedy zasnęłam. Wiem, że teraz leżałam przytulona do śpiącego Nialla. Nie mogłam się powstrzymać i spojrzałam na niego. Jego wargi były delikatnie rozchylone, a oddech wyrównany. Blond kosmyki porozrzucane w różnych kierunkach opadały mu na czoło. Wyglądał tak niewinnie. Jego silne ramiona oplatały mnie czule w talii. Uśmiechnęłam się na wspomnienie ostatniej nocy. Niall był taki kochany. Był idealny i wiedziały o tym miliony dziewczyn. A ja byłam jedną z nich. Mam to szczęście leżeć u boku mojego idola i patrzeć na jego perfekcyjne rysy podczas gdy on słodko śpi. Odruchowo odgarnęłam włosy z jego czoła. Chłopak leniwie otworzył oczy.
- Część, księżniczko - powiedział zaspanym głosem na co się uśmiechnęłam - Jak się spało?
- Świetnie. Ale prawie mnie udusiłeś - zaśmiałam się wskazując na jego rękę.
- Oj... Przepraszam - szybko zabrał swoje dłonie z mojej talii - Po prostu tak lepiej się czułem.
- Jest w porządku - złapałam go za rękę, a bo był wyraźnie zdenerwowany - Idziemy na śniadanie?
- Zadajesz głupie pytania - uśmiechnął się głupio. Zbiegliśmy po schodach do kuchni. Harry i Pauline już tam byli.
- Co na śniadanie? - zapytał Harolda irlandczyk. Dopiero teraz zauważyłam, że tylko ja jestem w piżamie. Hazz i Niall byli w bokserkach, a Paula nigdy nie spała ubrana, ale przynajmniej założyła bieliznę.
- Naleśniki - odpowiedzieli mam chórem. Pauline rzuciła jajko które rozbiło się na jego głowie.
- Zapłacisz mi za to - uśmiechnął się i związane w rozpadającego się koka włosy Pauline pokryła mąka.
- Chyba szybko nie zjemy śniadania - szepnął do mnie Niall. I miał rację. Po 30 minutach, kiedy naszym "kucharzom" skończyły się jajka, maka, makaron, cynamon, pieprz, pomidory i inne składniki, zaczęli w końcu przygotowywać posiłek. Przez jakiś czas kłócili się jeszcze czyj przepis jest lepszy i chyba w końcu wygrał ten Pauline. Nie ważne. Najważniejsze było to, że stał przede mną talerz gorących placków z czekoladą.
- Te naleśniki są dużo lepsze od tych które Harry robi zazwyczaj - zauważyłam, że Pauline poszła Hazzie zwycięskie spojrzenie. Postanowiłam go dobić.
- Paula robi najlepsze naleśniki - mrugnęłam do Louisa który natychmiast załapał o co mi chodzi.
- Popieram. Są wyśmienite - uśmiechnął się do mnie.
- A ty Zayn co myślisz? Ja uważam, że są świetne - Maya najwyraźniej zorientowała się co chciałam zrobić i patrzyła znacząco na mulata.
- Zgadzam się, ale czemu tak dziwnie to powie... - Maya uderzyła go dyskretnie w żebra i dopiero teraz Zayn zobaczył, że wszyscy patrzą na niego jak na debila. Malik uśmiechnął się głupio. Liam i Clarie byli pochłonięci rozmową i nie zwracali na nas uwagi.
- Wygrałam - oznajmiła Pauline uśmiechając się z wyższością do Harrego. Gdyby wzrok lokatego mógł zabijać moja przyjaciółka leżałaby martwa, ale niestety spojrzenie Harrego nie miało takich właściwości, więc Pauline nadal siedziała dumnie obok niego.
- Ej gdzie jest karmel? - usłyszałam głos Liama z kuchni. Równocześnie spojrzeliśmy na siebie z Niallem i zachichotaliśmy. Później dostaliśmy 15 minutowy wykład o tym, że nie możemy zabierać słodkości z lodówki. Naiwny Liaś. Myślał, że posłuchamy.
Po skończonym śniadaniu wszyscy rozeszli się do pokoi. Musiałyśmy się spakować.
- Musicie już jechać? - pytał ze smutkiem Tommo i udawał, że płacze.
- Musimy - odpowiedziałam robiąc to co on. Ruszyłyśmy w stronę drzwi gdy Niall zaproponował:
- A mogłybyście przyjechać na święta?
- Na święta? Nie jedziecie wtedy do rodziców? - spytałam zdziwiona.
- Niby tak, ale przecież oni mogą przyjechać do nas.
Myśl o tym, że miałabym poznać rodzinę Horana przerażała mnie.
- Ja... Nie jestem pewna czy to dobry pomysł... - zrobiłam niepewną minę. Bardzo chciałam przyjechać do nich na Boże Narodzenie, ale czułam się dziwnie, bo co my niby mamy im kupić?
- Na pewno dobry. Więc postanowione. Przejeżdżacie na Wigilię! - całą piątka uśmiechnęła się szeroko.
---------------------------------------------------------------
Cześć! :) Niedługo święta, więc z jak okazji rozdziały 15,16 i 17 pojawią się kolejno w Wigilię, pierwszy i drugi dzień świąt. Taki jakby prezent ode mnie ;) A jak wam się podobał rozdział? Jak myślicie co dziewczyny kupią chłopcom na święta?

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 12

Postanowiłam się znowu do was odezwać XD Wasza kochana adminka jest tak inteligentna, że zapomniała odblokować anonimowe komentarze XDD Teraz już jest okej, więc komentujcie, bo chcę wiedzieć czy to prawda, że opowiadanie jest niezłe, bo moim przyjaciółkom nie można uwierzyć :3
 ---------------------------------------------------------------
O mój Boże! Pocałowałem ją! Jestem głupi... Po co ja to w ogóle zrobiłem? Mogła mnie za to spoliczkować. I co wtedy? Powiedziałbym chłopakom, że zaatakowała mnie lodówka? Dostałbym szlaban na jej otwieranie. Nigdy więcej nie pocałuje obcej dziewczyny. Ale ona nie jest obca - mówiła mi moja podświadomość. A co jeżeli ona ma chłopaka? Już nie żyje. I to podwójnie, bo Paul mnie udusi. Zatuszował już sprawę z kaktusem. Tak dla wyjaśnienia: kiedyś na imprezie za dużo wypiłem i zacząłem całować się z kaktusem. Skończyło się tym, że musiałem jechać do szpitala żeby usunęli mi kolce z ust i języka. Od tej pory nie pija alkoholu.
- Nic się nie stało - odpowiedziała. Uspokoiła mnie tym. Czyli nie miała chłopaka, albo miała ale pocałunek jej się podobał. Mi osobiście słowo "podobał" nie wystarcza. To było przecudowne. Czuć jej wargi na moich. Jej usta smakowały czekoladą i czymś jeszcze. To coś sprawiało, że człowiek nie chce tego przerwać. Uzależnia się i chce więcej. Dokładnie tak się teraz czułem. Chciałem jeszcze raz skosztować jej ust. Ale nie mogłem. Musiałem się powstrzymać. W tej chwili to było prawie niewykonalne.
- To co robimy? - spytała. Sposób w jaki jej usta układały się wypowiadając kolejne słowa był zniewalający.
- Niall? - machnęła mi ręką przed twarzą. Dopiero w tym momencie dotarło do mnie, że gapię się na nią z otwartą buzią.
- Eee... Przepraszam. Co mówiłaś? - szybko zamrugałam próbując się obudzić.
- Spytałam co robimy - uśmiechnęła się słodko.
- To... Może... Opowiedz coś o sobie - zaproponowałem. Bardzo chciałem wiedzieć o niej więcej. Pragnąłem poznać każdą jej myśl.
- Co chcesz wiedzieć?
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - uśmiech nie schodził z jej twarzy.
- Fioletowy - w moim mózgu otworzyła się szufladka z napisem "Victoria <3", tylko może bez tego serduszka, i zapisała tą informację - A twój?
- Niebieski i zielony - oznajmiłem.
- Pytaj dalej - zachęcała mnie.
- Kim chcesz być w przyszłości? - to pytanie może było trochę dziecinne, ale chciałem wiedzieć o niej wszystko.
- Wolontariuszką w schronisku, a najlepiej otworzyć swoje własne. Mogłabym też być weterynarzem. Na pewno coś związanego ze zwierzętami.
Lubi zwierzęta. Zakodowane.
- Teraz ja pytam - powiedziała z entuzjazmem - Czy to co piszą o was media to prawda?
Wow. Czyli ona jednak jest inteligentna. Nie wpadłbym na to, że może zadać takie pytanie.
- Nie. Niektóre rzeczy to prawda. Na przykład to, że lubie jeść. Ale to, że palimy to totalna ściema. Żaden z nas z wyjątkiem Zayna nigdy nie wziął papierosa ani skręta do ust. Zayn też już prawie to rzucił. Pali tylko kiedy jest zdołowany albo zdenerwowany.
- A to, że Harry kocha koty?
- Niestety tak. To najgorsza rzecz w mieszkaniu z nim zaraz po tym, że lubi chodzić nago. Chyba nikt z nas nie ma ochoty oglądać jego przyrodzenia.
- Pauline pewnie by to nie przeszkadzało - dostaliśmy ataku niepohamowanego śmiechu.
- Masz piękny śmiech - skomplementowałem ją. Czy ja właśnie z nią flirtuje?
- Dzięki - zarumieniła się. Tak. To na pewno flirt.
- Teraz moja kolej na pytanie - zastanawiałem się przez chwilkę - Jesteś jedynaczką?
- Nie. Mam ośmioro rodzeństwa.
- Zaskoczyłaś mnie - zrobiłem zdziwioną minę - Ja nie wytrzymuję z jednym bratem, a co dopiero z ośmiorgiem osób. Kto cię najbardziej wkurza?
- To dwa pytania. Teraz ja. Co lubisz robić najbardziej?
- Spać i jeść. To dwie rzeczy które kocham. Teraz ja - uśmiechnąłem się podekscytowany - Jakie masz wymagania co do chłopaka?
- Musi być zabawny, kochać mnie i fajnie by było gdyby zabrał mnie do Paryża i mi się oświadczył - mówiła rozmarzona - Ale nigdy nie miałam chłopaka, więc nie bardzo wiem czego wymagać.
- Nigdy?! To nie możliwe. Jesteś zbyt piękna żeby nie mieć chłopaka - oburzyłem się, ale jednocześnie poczułem gwałtowny przypływ euforii.
- Na prawdę nigdy. I dziękuje za komplement - i znowu ten uśmiech. Była cudowna. Wręcz idealna. Co ja wyprawiam?! Niall, myślę, że się zakochałeś - odpowiedziało mi moje sumienie.

niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 11

Pov. Victoria
Zobaczyłam blondyna rzucającego się na łóżku. Moja pierwsza reakcja: strach. Co takiego mogło mu się śnić?
- Niall! Obudź się! To tylko sen - mówiłam potrząsając jego ramieniem.
- Nie! - krzyknął i głównie usiadł na łóżku. Miał rozszerzone ze strachu źrenice i ciężko oddychał.
- Już jest dobrze. Ty tylko zły sen... - położyłam mu dłoń na policzku żeby go uspokoić. Jego oddech zaczął się powoli regulować, a serce zwolniło.
- Przepraszam, że cię obudziłem - wymamrotał. Jego nagi tors pokrywały kropkę potu.
- Każdemu może się to przydarzyć - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie - Mogę wiedzieć co ci się przyśniło?
Chłopak spuścił głowę skupiając wzrok na swoich dłoniach.
- Mogę ci zaufać? - zdziwiło mnie jego pytanie. Co kryło się za jego snami? Jak bardzo było to przerażające?
- Tak - odpowiedziałam pewnie. Raczej nie zdradzam tajemnic. Mam tylko problemy z niewygadaniem się dziewczynom, ale tym razem musiałam trzymać język za zębami.
- Te sny są głęboko związane z moim dzieciństwem. Słyszałaś może o tym, że miałem brata bliźniaka?
Kiwnęłam twierdząco głową.
- Miałem go. Nie umarł przy porodzie. Miał na imię James. Stąd moje drugie imię. Na pewno wiesz, że nie mam biologicznego ojca. Jest zamknięty w psychiatryku.
Był poważnie chory. Którejś nocy przyszedł do naszego pokoju i zaczął mnie bić. James stanął w mojej obronie. Byliśmy dziećmi, nie mogliśmy dużo zrobić. Ojcu odbiło kompletnie. Rzucił nim o ścianę jak lalkę i zaczął uderzać go w klatkę piersiową. Słyszałem trzask łamanych żeber. Nic nie mogłem zrobić. Tylko patrzeć jak jego martwe ciało upada na podłogę. Po tym wydarzeniu mama się rozwiódła. A ja nigdy się nie pobierałem po śmierci brata. Był moim najlepszym przyjacielem. Dlaczego on, a nie ja? Nie zasługiwał na to.
Z jego oczu zaczęły płynąć strumienie łez. Z moich też. To straszne co przeżył. Nie spodziewałam się tego. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu go przytuliłam.
- Dzięki. Już jest lepiej. Ale mogłem go wtedy uratować...
- To nie twoja wina. Nic nie mogłeś zrobić - wytarłam mu ręką łzy z twarzy. Lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Był w okropnym stanie. Serce pękało mi na jego widok. Nieśmiało przybliżyłam usta do jego policzka, ale on odwrócił głowę i pocałował mnie. Jego miękkie wargi miały bliżejnieokreślony, ale niesamowicie słodki smak. Niestety chłopak szybko się odsunął i ciepło jego warg przestało być dla mnie wyczuwalne.
- Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło - zobaczyłam jak na jego policzki wlewa się czerwień. Był słodki kiedy się rumienił. Jego idealność nie pomagała mi jednak w opanowaniu moich hormonów które pobudziło czucie jego pełnych ust na moich. Jednak postanowiłam posłuchać rozumu i to byl dobry wybór.
- Idź spać. Ja i tak już nie zasnę - powiedział i okrył mnie czule kołdrą.
- Ja też pewnie nie będę mogła zasnąć. Zagrajmy w coś. 

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 10

 Hejka miśki! Dodaję rozdział wcześniej ze względu na moje przyjaciółki które grożą, że mnie zabiją jeżeli nie zrobię XDD Tak więc macie kolejny rozdział i jak zawsze nice czytania <333
---------------------------------------------------------------
Pov. Victoria
Nie będę ukrywać. Byłam przerażona. Spać z Niallem? To nie było do końca bezpieczne. Na pewno bezpieczniejsze od spania z Harrym, ale jednak.
- A nie mogę spać z którąś z dziewczyn? - zapytałam Louisa z nadzieją w oczach.
- Nie bardzo. Mają za małe łóżka - odpowiedział. Moja nadzieja została rozbita tymi sześcioma słowami. Powoli zaczęłam zbierać swoje rzeczy, żeby jak najbardziej odwlec to co mnie czekało. Gdyby to była Pauline to dawno leżałaby z Hazzą w łóżku. A 5 minut później już by się ruchali. Nie żeby Paula była zdzirą, ale jest niesamowicie zboczona. Tak więc, po przemaszerowaniu przez korytarz, który jak na złość nie chciał się dłużyć, zapukałam lekko mając nadzieję, że nie usłyszy. Jednak drzwi otworzyły się i zobaczyłam Horana w samych bokserkach. Część mojego umysłu, która została zdemoralizowana przez Pauline głośno krzyczała: Spójrz tam! Przecież to nic złego! Zdrowymi resztkami mojego mózgu zmusiłam się do skupienia wzroku na jego twarzy.
- Wejdź - powiedział krótko z radosnym uśmiechem i przesunął się robiąc mi miejsce. Weszłam do pokoju i stwierdziłam, że Lou miał rację. Łóżko chłopaka było ogromne. Coś jakby połączyć ze sobą dwa trzyosobowe łóżka.
- Wow - westchnęłam rozglądając się po pomieszczeniu. Było w różnych odcieniach błękitu. No tak to jego ulubiony kolor.
- Połóż ty gdzie chcesz - pokazał na moje rzeczy - łazienka jest tam - wskazał palcem na białe drzwi po drugiej stronie pokoju.
- Dzięki - odpowiedziałam i błagałam się w myślach żeby głos nie zdradził, że się denerwuję.
- Nie martw się. Nie jestem gwałcicielem - jego śmiech przypominał miliony malutkich srebrnych dzwoneczków o słodkim brzmieniu. Zaśmiałam się, żeby nie pokazać jak bardzo jestem skrępowana tą sytuacją, chociaż jego słowa nie trochę uspokoiły. Położyłam swoje rzeczy w mniej więcej jednym miejscu i poszłam do łazienki. Była większa niż salon w moim mieszkaniu. Czułam się w niej nieswojo. Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, chociaż wiedziałam, że to niemożliwe. Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Ciepła woda spływała po moim ciele przyjemnie je odprężając. Ciekawe co robi Niall. Pewnie poszedł do chłopaków albo coś je. Westchnęłam na jego wspomnienie i poślizgnęłam się. Upadłam na białe płytki którymi była wyłożona kabina.
- Vicki wszystko w porządku? - zapytał irlandczyk zapewne stojąc pod drzwiami.
- Tak - odkrzyknęłam trochę głośniej niż to było konieczne. Przeklinałam się w duchu za ten upadek. Jestem niezdarą. Ostrożnie wyszłam z pod prysznica i... Cholera! Zapomniałam ręcznika! Victoria o czym ty myślałaś?! No tak ty nie myślisz... Podeszłam do drzwi i drżącym głosem powiedziałam:
- Niall mógłbyś mi podać ten niebieski ręcznik z szafki?
- Jasne - po chwili drzwi uchyliły się i ukazał mi się Nialler jedną ręką zakrywając oczy, a w drugą trzymając ręcznik.
- Dzięki - wzięłam go od niego i szybko zamknęłam drzwi. Odetchnęłam z ulgą. Szybko wytarłam mokrą skórę. Założyłam piżamę i wróciłam do pokoju. Włosy Nialla były mokre.
- Kiedy się umyłeś? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Zajęło ci to sporo czasu, więc skorzystałem z łazienki Louisa.
- Ojej. Przepraszam.
Głupie rumieńce!!! Nienawidzę tego!!!
- Nie masz  za co.
Niepewnie położyłam się na łóżku obok niego.
- To co robimy? - założyłam kosmyk za ucho. To się powoli staje moim nawykiem.
- Raczej śpimy chyba, że idziemy coś przemycić z kuchni? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Chodźmy - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Przemknęliśmy po cichutku do kuchni.
- Macie bitą śmietanę?
- W szafce po lewej. Chcesz toffi?
- No raczej!
- Nie tak głośno...
- Racja.
- Bierzemy jeszcze ciastka, ciasto truskawkowe, cole i spadamy.
- Okej
Przechodząc obok tymczasowego pokoju Pauline usłyszeliśmy śmiechy, a później charakterystyczny zachrypnięty głos.
- Harry - szepnęliśmy w tym samym czasie. Śmiechy dobiegały też z pokoju Mayi. Prawdopodobnie był u niej Zayn. Weszliśmy do "naszego" pokoju.
- Czyli nie tylko my nie śpimy - zaśmiałam się. Wzięliśmy się do pochłaniania łupów. Zasłodziliśmy się totalnie bitą śmietaną z toffi.
- Jestem pełna - nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to powiem.
- Ja też. Może chodźmy już spać.
- Dobry pomysł.
Położyłam się na łóżku obok Niall i przykryłam kołdrą. Silne ramiona Horana przyciągnęły mnie do siebie. Chciałam protestować, ale zamiast tego wtuliłam się w niego, rozkoszując się bijącym od niego ciepłem. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach i nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.

W środku nocy obudził mnie czyjś krzyk.
- Nie! Proszę! NIE!!!