środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 15

Pov. Pauline
Wracałam ze sklepu z torbą z prezentem dla Harrego. Poczułam jak mój nos czerwienieje. Zaczynałam żałować, że nie wzięłam szalika. Na ulicy było dziwnie cicho i mogłam usłyszeć tylko stukot moich wysokich butów. Jeżeli ma się 1,60 m wzrostu to noszenie takiego obuwia jest wręcz obowiązkowe. Otworzyłam drzwi do swojego mieszkania i rzuciłam torebkę z zakupami na stół. Zrobiłam sobie gorącej czekolady i usiadłam na kanapie w salonie otulając się szczelnie kocem. Włączyłam jakiś film, żeby w domu nie było za cicho. Nienawidziłam ciszy. Była okropna, bo sprawiała, że ludzie zaczynają myśleć o złych rzeczach. Zostają sami ze swoimi myślami i ujawnia się ciemna strona ich umysłu. Myślą o dosłownie wszystkim, ale głównie o swoich problemach i szukają rozwiązań. Aż w końcu dochodzą do wniosku, że nie ma wyjścia z sytuacji w której się znajdują. Stwierdzają tak, ponieważ nie mają u swojego boku osoby która im pomoże i będzie ich wspierać. Cisza nie jest złotem. Jest zabójcą.
Z mojego wewnętrznego monologu wyrwał mnie dźwięk dzwoniącej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz. Nie znałam tego numeru. Niepewnie przesunęłam palcem po ekranie.
- Halo?
- Hej - usłyszałam dźwięczny głos Louisa. Odruchowo się uśmiechnęłam.
- Hej. Skąd masz mój numer?
- Od Nialla. - powiedział wesoło.
- No tak. Pewnie Victoria mu go podała. - zachichotałam cicho.
- Mam do ciebie prośbę - jego ton odrobinę spoważniał. - Bo... Harry się obraził i nie mamy kucharza na święta. Może mogłabyś przyjechać jutro i... No wie wiem... Zrobić chociaż jakieś ciasto? - był wyraźnie zakłopotany tym, że musi mnie o to prosić. Zaśmiałam się.
- Jasne. Mogę przyjechać. Tylko nie bardzo mam jak.
- Nie ma sprawy. Podwiozę cię. - zaoferował Lou.
- Dzięki. Jesteś kochany. To do jutra - pożegnałam się.
- Do zobaczenia - usłyszałam jeszcze głos niebieskookiego zanim się rozłączył.

Pov. Victoria
Dostałam SMS-a od Pauli, że nie jedzie z nami. Nie chciała powiedzieć co ją zatrzymało, ale czułam że Harremu będzie smutno. Pomyślałam o Niallu i wzięłam laptopa z szafki nocnej. Kliknęłam na folder ze zdjęciami chłopców. Wyświetliło się tysiące plików w większości przedstawiających Nialla. Uśmiechnęłam się szeroko. Przejrzałam około 500 zdjęć i wybrałam jedno z nich na tapetę. Włączyłam okno przeglądarki i zalogowałam się na Twittera. Zauważyłam, że mam nieodczytaną wiadomość od Nialla. Wyświetliło się zdjęcia dużej, oświetlonej milionami światełek choinki. Pod spodem była  wiadomość "ładna? ^^". Uśmiechnęłam się do monitora i odpisałam "Jest piękna *.*". Chwilę później dostałam kolejne zdjęcie przedstawiające prezenty. "Zgadnij który jest twój :D". Uważnie przyjrzałam się prezentom i w oczy rzuciło mi się malutkie fioletowe pudełeczko. "Ten fioletowy?". Niedługo potem Niall odpisał "To nie fair! Jesteś zbyt dobra w zgadywanki". Zaśmiałam się sama do siebie. Było już późno więc napisałam Niallowi, że muszę kończyć. Zamknęłam laptopa i wzięłam duży kawałek zielonego ozdobnego papieru we wzór przedstawiający czterolistną koniczynę. Pierwszy raz w życiu pakowałam prezent i miałam nadzieję, że zrobię to dobrze. Ostrożnie owinęłam pudełko w papier i zawiązałam dużą ciemnozieloną kokardę. Dumna ze swojego dzieła położyłam pudełko na półce i wgramoliłam się do łóżku. Już zasypiałam kiedy usłyszałam sygnał przychodzącej wiadomości. "Dobranoc księżniczko" - Niall

1 komentarz: