Pov. Pauline
Wracałam ze sklepu z torbą z prezentem dla Harrego.
Poczułam jak mój nos czerwienieje. Zaczynałam żałować, że nie wzięłam
szalika. Na ulicy było dziwnie cicho i mogłam usłyszeć tylko stukot
moich wysokich butów. Jeżeli ma się 1,60 m wzrostu to noszenie takiego
obuwia jest wręcz obowiązkowe. Otworzyłam drzwi do swojego mieszkania i
rzuciłam torebkę z zakupami na stół. Zrobiłam sobie gorącej czekolady i
usiadłam na kanapie w salonie otulając się szczelnie kocem. Włączyłam
jakiś film, żeby w domu nie było za cicho. Nienawidziłam ciszy. Była
okropna, bo sprawiała, że ludzie zaczynają myśleć o złych rzeczach.
Zostają sami ze swoimi myślami i ujawnia się ciemna strona ich umysłu.
Myślą o dosłownie wszystkim, ale głównie o swoich problemach i szukają
rozwiązań. Aż w końcu dochodzą do wniosku, że nie ma wyjścia z sytuacji w
której się znajdują. Stwierdzają tak, ponieważ nie mają u swojego boku
osoby która im pomoże i będzie ich wspierać. Cisza nie jest złotem. Jest
zabójcą.
Z mojego wewnętrznego monologu wyrwał mnie dźwięk
dzwoniącej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz. Nie znałam tego numeru.
Niepewnie przesunęłam palcem po ekranie.
- Halo?
- Hej - usłyszałam dźwięczny głos Louisa. Odruchowo się uśmiechnęłam.
- Hej. Skąd masz mój numer?
- Od Nialla. - powiedział wesoło.
- No tak. Pewnie Victoria mu go podała. - zachichotałam cicho.
-
Mam do ciebie prośbę - jego ton odrobinę spoważniał. - Bo... Harry się
obraził i nie mamy kucharza na święta. Może mogłabyś przyjechać jutro
i... No wie wiem... Zrobić chociaż jakieś ciasto? - był wyraźnie
zakłopotany tym, że musi mnie o to prosić. Zaśmiałam się.
- Jasne. Mogę przyjechać. Tylko nie bardzo mam jak.
- Nie ma sprawy. Podwiozę cię. - zaoferował Lou.
- Dzięki. Jesteś kochany. To do jutra - pożegnałam się.
- Do zobaczenia - usłyszałam jeszcze głos niebieskookiego zanim się rozłączył.
Pov. Victoria
Dostałam SMS-a od Pauli, że nie jedzie z nami. Nie chciała powiedzieć co ją zatrzymało, ale czułam że Harremu będzie smutno. Pomyślałam o Niallu i wzięłam laptopa z szafki nocnej. Kliknęłam na
folder ze zdjęciami chłopców. Wyświetliło się tysiące plików w
większości przedstawiających Nialla. Uśmiechnęłam się szeroko.
Przejrzałam około 500 zdjęć i wybrałam jedno z nich na tapetę. Włączyłam
okno przeglądarki i zalogowałam się na Twittera. Zauważyłam, że mam
nieodczytaną wiadomość od Nialla. Wyświetliło się zdjęcia dużej,
oświetlonej milionami światełek choinki. Pod spodem była wiadomość
"ładna? ^^". Uśmiechnęłam się do monitora i odpisałam "Jest piękna *.*".
Chwilę później dostałam kolejne zdjęcie przedstawiające prezenty.
"Zgadnij który jest twój :D". Uważnie przyjrzałam się prezentom i w oczy
rzuciło mi się malutkie fioletowe pudełeczko. "Ten fioletowy?".
Niedługo potem Niall odpisał "To nie fair! Jesteś zbyt dobra w
zgadywanki". Zaśmiałam się sama do siebie. Było już późno więc napisałam
Niallowi, że muszę kończyć. Zamknęłam laptopa i wzięłam duży kawałek
zielonego ozdobnego papieru we wzór przedstawiający czterolistną
koniczynę. Pierwszy raz w życiu pakowałam prezent i miałam nadzieję, że
zrobię to dobrze. Ostrożnie owinęłam pudełko w papier i zawiązałam dużą
ciemnozieloną kokardę. Dumna ze swojego dzieła położyłam pudełko na
półce i wgramoliłam się do łóżku. Już zasypiałam kiedy usłyszałam sygnał
przychodzącej wiadomości. "Dobranoc księżniczko" - Niall
Jaki świetny rozdział! WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!
OdpowiedzUsuń