piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 28

Pov. Zayn
- Pauline zabrała ciasta. - oznajmiła zrezygnowana Maya.
- Moje biedactwo. - przytuliłem ją z udawanym współczuciem na twarzy. Wtuliła się we mnie jak mała dziewczynka, co wywołało mój uśmiech.
- Chćie mi śię jeść. - powiedziała słodkim głosikiem.
- Oczywiście, Mayeczko. - cmoknąłem ją w policzek. Uśmiechnęła się, ale chwilę później zmarszczyła brwi.
- Marysiu! - zaprotestowała.
- Oczywiście, Marysiu. - poprawiłem się i podszedłem do blatu. - To na co masz ochotę?
- Ńia kakałko. - zachichotałem cicho. Nie ogarniam tej dziewczyny.
Wyjąłem mleko z lodówki i wlałem do jakiegoś naczynia, żeby je podgrzać. Wsypałem kakao do kubków i miałem zamiar usiąść, ale coś ciężkiego zostało przyczepione do mojej nogi. Spojrzałam w dół i zobaczyłem Mayę, mocno obejmującą moja łydkę.
- Co się stało, kochanie? - spytałem udając troskliwego tatusia i pochyliłem się nad nią.
- Wujek Lou źiabrał mi źiabawke. - popatrzyła na mnie słodkimi oczkami. Prawdopodobnie miała na myśli telefon.
- Louis!! Oddaj Marysi zabawkę! - krzyknąłem i za chwilę jego głowa ukazała się w wejściu do pomieszczenia.
- Jakiej Marysi? - w jego oczach można było zobaczyć zmieszanie. Pokazałem palcem na Mayę, która nadal była uczepiona mojej dolnej kończyny.
- Ale to ona zaczęła! Zabrała mi spodnie! - bronił się. Nic nie mogłem poradzić i zacząłem się śmiać. Brunetka spojrzała na mnie niewinnie.
- To nje plawda.
- Oddaj wujkiem spodnie. - powiedziałem naśladując ton stanowczego ojca.
- Sią w łasieńćie. - zaczęła chichotać w moje spodnie.
Louis wyszedł z kuchni i skierował się do łazienki. Maya wstała i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Za 3... 2... 1... - kiedy skończyła odliczać usłyszeliśmy krzyk Marchewkowego. Za chwilę wbiegł do nas wściekły, trzymając w ręce przemoczone spodnie.
- Jak mogłaś?!!! - Maya wybuchnęła głośnym śmiechem, a ja posłałem Lou pytające spojrzenie.
- Wrzuciła mi je do kibla!
Odchrząknąłem, żeby się nie roześmiać.
- Lou, mam do ciebie ważne pytanie - powiedziałem poważnie - Zrobiła to przed czy po załatwieniu potrzeby?
Czerwony z furii Tommo poszedł do swojego pokoju, tupiąc przy tym głośno. Odwróciłem się twarzą do Mayi.
- Marysiu, twoje zachowanie zasługuje na naganę. Za karę - udałem, że się zastanawiam - zostaniesz załaskotana na śmierć!
Rzuciłem się na nią i smyrałem wrażliwą skórę jej szyi. Mimowolnie zaczęła się śmiać, desperacko próbując odetchnąć moje ręce od jej ciała.
- Zayn!!! Zostaw mnie!!! Błagam!!! Poddaję się!!!
- Będziesz grzeczną dziewczynką?
- Tak!!! Obiecuje!
Przestałem ją łaskotać, a ona zamknęła oczy i próbowała uspokoić oddech. Zachichotałem. Reaguje na łaskotki jak na gwałt.
- Zayn! Mleko wykipiało! - usłyszałem krzyk Mayi za swoimi plecami. Rzuciłem się do kuchenki, ale już było za późno i mleko wypłynęło z garnka.

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 27

Pov. Pauline
Czyjeś ciepłe wargi dotknęły moich. Oddałam się przyjemności i nie odezwałam od słodkich ust. Poczułam jak duże ręce chwytają moje biodra i rzucają mnie na łóżko. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą burzę loków. Harry.
Zerwał ze mnie ubrania, zostawiając w samej bieliźnie. Nie podobało mi się to. Nie chciałam stracić dziewictwa w taki sposób.
- Harry, przestań! - próbowałam mu się wyrwać, ale niestety bezskutecznie. Przygwoździł mnie do łóżka. Jedną ręką przytrzymywał moje nadgarstki, a drugą masował moje piersi. Mimowolnie jęknęłam. Mój mózg rozpoczął desperacką walkę z ciałem, próbując zmusić je, żeby przestało reagować na gorący dotyk Harrego. Zacisnęłam mocno uda, kiedy poczułam, że jego ręka powoli zmierza w tamte obszary.
- Harry - położyłam dłonie na jego policzkach - Nie rób tego.
W jego oczach przez chwilę widać było wahanie, lecz szybko zniknęło.
- Zamknij się! - wymierzył mi mocny policzek. W moich oczach zebrały się łzy. Pozwoliłam im swobodnie spłynąć po mojej twarzy. Nie myśląc długo pocałowałem Harrego czule. Jego ręce natychmiast przestały mnie penetrować i przeniosły się na moją talię. Nie oderwałam się od niego dopóki on tego nie zrobił. Spojrzałam z bólem w jego zielone tęczówki. Zobaczyłam w nich szczery smutek i żal.
- Przepraszam - podniósł się i zaczął zbierać moje ubrania. Podał mi je pociągając nosem. Był na granicy płaczu. Spojrzałam na niego ze zdumieniem. To dziwne, że w ciągu kilku sekund jego zachowanie tak bardzo się zmieniło.
Zaczęłam się powoli ubierać nadal nie spuszczając z niego wzroku. Nie patrzył na mnie próbując ukryć łzy.
- Czemu to zrobiłeś?
- Nie wiem, ja... Może po prostu jestem uzależniony? Może byłaś tak gorąca, że chciałem cie przelecieć? A może miałem taki kaprys?
Jego odpowiedź była co najmniej... dziwna. Wstałam z łóżka, wzięłam ciasto i skierowałam się do wyjścia.
- Pauline?
- Co? - zapytałam szorstko.
- Mogłabyś... Nie mówić o tym nikomu?
- Pojebało cię?! To podchodzi pod gwałt! Twoi "przyjaciele" powinni wiedzieć z kim mieszkają.
- Błagam cię... Zrobię wszystko - westchnęłam na jego słowa.
- Okej. Ale nie myśl, że tak po prostu ci to wybaczę.
Pokiwał lekko głową.
- Idź już. - powiedział cicho.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz.

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 26

Pov. Niall
Przysunąłem palcem po złotych litrach na okładce. Było późno i nie miałem czasu, żeby zacząć ją czytać. Ale sam fakt, że dostałem ją od Victorii nadawał mnie entuzjazmem. To był najwspanialszy prezent jaki mogłem dostać. Harry chyba nie był zachwycony, bo od Pauline dostał bokserki, całą serię 50 twarzy Greya i pierwszą część na DVD i pudełko z sex-shopu, którego zawartości nie chce poznać. Lou dostał skarpetki na wszystkie dni tygodnia i około 30 koszulek w paski. Liam dostał kostium Batmana i maskotki z Toy Story. A Zayn dostał wiadro żelu do włosów i kartonową podobiznę siebie. Wszyscy byli zadowoleni, tylko Harry tego nie okazywał. Pieprzony dupek.  Nawet nie podziękował. Biedna Pauline...
Ale dość o nich. Nie zasnę jeżeli nie porozmyślam nad idealnością Victorii. Nad perfekcyjnością każdej jej rysy. Tych ślicznych policzków, które rumienią się na najpiękniejszy odcień czerwieni jaki kiedykolwiek istniał. Tych cudnie wykrojonych pełnych warg, które mógłbym całować bez końca. Tych wspaniałych oczu w których zawsze widać ten specyficzny błysk oznaczający radość, chęć do życia i szaleństwo.
Takiej dziewczyny nie poznaje się codzień. Nie można przegapić takiej okazji.
Niall, do choleryMyślisz jak Harry! Victoria to nie rzecz! Nie możesz tak o niej myśleć! Jest istotą żywą, a nie zabawką! Kurwa, Niall, ogarnij się!!! - krzyczałem sam na siebie w myślach. Kocham ją. Jest moją księżniczką i tak będę ją traktował. Bo na to zasługuje.

Pov. Victoria
Rano obudziła mnie pielęgniarka. Kto normalny budzi ludzi o 6.45?! Powiedziała, że musimy się zbierać, bo mają nowych pacjentów, a brakuje wolnych sal. Pokiwałam posłusznie głową. Kiedy wyszła pochyliłam się nad Niallem i przyłożyłam usta do jego ucha.
- WSTAWAJ ŚPIOCHU!!! - krzyknęłam tak, że wszyscy się obudzili, a Niall spadł z łóżka. Zaśmiałam się i poczułam mordercze spojrzenie Harrego na sobie. Wyklęłam go pod nosem. Usłyszałam niezadowolone jęknięcia Mayi i Pauline. Zostałam jeszcze przez nie obrzucona poduszkami zanim zaczęliśmy się pakować. Znaczy, nie mieliśmy za bardzo czego pakować no, ale heloł! Przecież ciast lekarzom nie zostawimy! MÓWIMY STOP OTYŁOŚCI WŚRÓD LEKARZY!
Tak więc, zabraliśmy wszystko i wróciliśmy do "domu" chłopaków.
- Ciasta moje! - wykrzyknął Horan i zabrał Pauline pudełko ze słodkościami.
- Chyba śnisz! - wyrwałam mu je i popędziłam na piętro.
- A-a-a.  Moje! - Paula zręcznie chwyciła ciasta i wbiegła do jakiegoś pokoju. Szarpnęłam za klamkę. Fuck! Zamknięte!

Pov. Pauline
Wbiegłam do jakiegoś pokoju i szybko przekręciłam klucz. Mwahahahaha! Moje ciasto! Zaśmiałam się z własnej głupoty. Odwróciłam się tyłem do drzwi i poczułam czyjeś ciepłe wargi na moich.

sobota, 14 lutego 2015

Info

Rozdział będzie jutro, ponieważ byłam w kinie na "Tajemnicach Lasu" i jestem padnięta. Ogólnie polecam ten film. Jest po prostu świetny!!! Płakałam na końcu... Był ktoś może? Dawajcie opinie w komach.

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 25

Pov. Victoria
Jest 3.24. Leżałam na łóżku wtulona w Nialla. Normalnie pewnie nie pozwoliliby spać mu ze mną w szpitalu, ale w końcu to członek One Direction. Nawet załatwił nam dwuosobowe łóżko. Spojrzałam w lewo. Na łóżku niedaleko nas spały Maya i Pauline. One oczywiście nie umieją normalnie się położyć. Maya leżała na Pauli cichutko pochrapując. Zaśmiałam się. Moje kochanie idiotki. Naprzeciw mnie byli Harry i Clarie. Zasnęli w podobnej pozycji jak my tylko tylko u nich to było raczej dziwne. Ja i Nialler byliśmy parą , co prawda nasz związek nie został zaakceptowany, ale jednak byliśmy razem. A oni... Oni chyba nawet nie byli przyjaciółmi. Mieli kompletnie różne charaktery. Clarie była słodka, urocza i zawsze myślała przed wszystkim o uczuciach i potrzebach innych. Była po prostu idealna przyjaciółką i dziewczyną. A Harry... Harry był arogancki, egoistyczny i zbyt pewny siebie. Zgrywał typowego bad boy'a.  Był ostatnią osobą z którą bym się zaprzyjaźniła.  Raczej nigdy nie dojdzie z nim do porozumienia. I nawet nie będę próbowała.
Z Niallem i resztą dogaduje się bez problemu. Niall jest słodki i miły ... I jest nienormalnodziwnokochanoblondynozarąbistowieczniegłodnymżarłokiem. Uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam w sufit, a potem na Nialla. Uśmiechał się przez sen. Dotknęłam jego policzka.
- Mój królewicz - szepnęłam.

Pov. Pauline
Godzina 4.52. Nie śpię od północy. Widziałam jak Victoria się rozgląda, ale szybko zasnęła. A ja nadal leżałam na łóżku przygnieciona ciężarem Mayi. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, bo moje myśli zajmowało coś innego. Harry. Tak, wiem, że to osoba na którą nie warto tracić czas. Ale ta pierwsza noc u chłopaków... Kiedy siedzieliśmy razem na łóżku i śmialiśmy się z naszych sprośnych uwag. Było tak cudownie. Rozmawialiśmy tak swobodnie jakbyśmy znali się od lat. A potem padła propozycja "Pieprz się ze mną". I poległo wszystko. Cała ptzyjemna atmosfera zniknęła. Nie kochałam go. Po jednej nocy to raczej nie możliwe. A później pojawił się Louis. Czuły, opiekuńczy, zabawny i niedorozwinięty Lou. Szybko zostaliśmy "rodzeństwem". Powiedziałabym nawet, że zbyt szybko. Coraz częściej pokazywał, że chce przejść na kolejny etap. Ale ignorowałam to z drugiej powodów.
Po pierwsze: absolutnie nie chcę teraz chłopaka. Bycie w związku kojarzy mi się bardziej z utratą wolności niż z miłością.
Po drugie: nie czuje nic do Lou. Chyba. Jest świetnym chłopakiem i pewnie jeszcze lepszym partnerem, ale nie jestem dziewczyną dla niego. Nie pasujemy do siebie i już.
Westchnęłam i wzięłam telefon z szafki obok łóżka, które szczerze mówiąc było mega niewygodne. Od blokowałam go i napisałam SMS do Philipa.
"Możemy się spotkać?"
Zawahałam się. Mój palec zataczał koła wokół przycisku "Wyślij". Zamknęłam oczy i dotknęłam odpowiedniego miejsca na ekranie. Minutę później mój telefon zawibrował.
"Zawsze i wszędzie"

środa, 11 lutego 2015

Rozdział 24

Pov. Niall
Wróciliśmy do pomieszczenia w którym znajdowali się pozostali. Ścisnąłem jej rękę, żeby dodać jej otuchy. Dziewczyna nerwowo rozglądała się po "pokoju". Podszedłem do rodziców delikatnie ciągnąc Vicki za sobą, bo nie była do tego zbyt chętna.
- Mamo ja... Mam ci coś do powiedzenia. - oznajmiłem z poważnym wyrazem twarzy. Uśmiechnęła się do mnie zachęcając do mówienia.
- My z Victorią... Jesteśmy razem - każde słowo wymawiałem trochę zbyt uroczyście, bo wiadomo, że rodzice przejmują się tylko zaręczynami i ślubem, a potem narodzinami dziecka i nadaniem mu imienia, a później są zajęci obgadywaniem twojej żony. Niestety  w większości rodzin tak to wygląda. Moja rodzicielska spojrzała na tatę niepewnie i przemówiła:
- Możemy z tobą porozmawiać na osobności?
Po tych słowach jak na komendę Victoria mocniej ścianęła moją dłoń. Rzuciłem jej spojrzenie zapewniające, że wszystko będzie dobrze. Wyszedłem z rodzicami na korytarz i kątem oka dostrzegłem jeszcze śmiejących się chłopaków.  Wiem, że w tej chwili mój ojczym, a w szczególności moja matka zachowywali się jakbym miał 5 lat i nagle oznajmił, że moja koleżanka z przeszkodą jest ze mną w ciąży. W sumie to ja też trochę przesadziłem, bo zrobiłem z tego mega ważne wydarzenie (dla mnie ono zawsze będzie najważniejsze), ale jeżeli bym im nie powiedział dostałbym ochrzan. I tak już czekało mnie kazanie.
- Niall co ty sobie wyobrażasz?! Prawie jej nie znasz! Nie ma mowy żebyście byli razem!
- O co ci chodzi? Jest sympatyczna, mądra i śliczna. Jest dziewicą,  nie pije, nie pali, nie ćpa. Czego więcej od niej chcesz?
- Nie wygląda mi na dobrą dla ciebie kobietę
- Nie wygląda?!! Mam nie umawiać się z dziewczyną, bo ona według ciebie nie wygląda na osobę dla mnie?! Osiągnąłem w życiu dużo  więcej niż ty i na pewno o wiele lepiej znam się na ludziach! Ty nigdy nie wystawiłaś nosa poza to cholerne miasteczko w którym żyjesz! Jakiej dziewczyny bym nie wybrał to ty i tak widzisz w niej dziwkę, alkoholiczkę albo narkomankę!  Żałuję, że w ogóle tu przyszliście!
- Wyrażaj się! Chcę dla ciebie dobrze, a ta dziewczyna nie jest odpowiednia.
- Facet którego ty wybrałaś tez nie był odpowiedni! Przypominam, że James teraz leży na cmentarzu przez twój wybór! Żyłby gdybyś nie wyszła za pieprzonego alkoholika! Wiec uwierz, że dobieram sobie partnerki lepiej niż ty partnerów! A teraz idźcie stąd! Nie chcę was widzieć! - krzyczałem, a w oczach mojej matki zamiast oczekiwanego strachu pojawiła się złość. Bezczelność! Podniosła dumnie głowę i wyszli z tatą bez słowa. Wyzwaniem ją w swoim umyśle od najgorszych.
Wróciłem do sali, ale tylko Victoria zauważyła moja obecność. Wpatrywała się we mnie wystraszonymi oczami.  Miałem przez to poczucie winy. Usiadłem na pustym krześle obok niej i niepewnie ją przytuliłem.
- Niall... Przepraszam..  - powiedziała cicho.
- Nie masz za co, kochanie. Już dawno miałem ich dość. Myślałem, że twoje pojawienie się coś zmieni. - westchnąłem. Moje biedne słoneczko.
- To moja wina..
- Nie obwiniaj się księżniczko, bo to nie prawda - pocałowałem ją czule. Od razu odwzajemniła pocałunek. Czułem, że właśnie tego potrzebowała. To było tak jakby nasze mózgi połączyły się w jedność. Każde jej odczucie ożywało również we mnie. Moje serce zapłonęło. Tak jak zawsze przy spotkaniu naszych warg. Po wieczności która w rzeczywistości trwała niecałą minutę oderwaliśmy się od siebie, żeby odetchnąć.
- Jesteś cudowna, panno Night - Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Ty jesteś lepszy, panie Horan. I mam dla pana prezent. - podeszła do choinki i wzięła z tamtąd paczkę zapakowaną w ozdobny papier w koniczynki.
- To dla ciebie - podała mi ją.
Niecierpliwie odwiązałem wstążkę. W środku była cudownie oprawiona książka. Złotymi literami na okładce napisane było "Whenever".
- Podoba ci się?
-------------------------------------
Hej, hej! I znowu dodaję spóźniony rozdział... Może już nie będę was przepraszać. Niech te przeprosiny będą w domyśle. Z powodu, że moja przyjaciółka Wiktoria dostała szkarlatyny rozdziały będą dodawane codziennie lub ci dwa dni dopóki nie wyzdrowieje.
WRACAJ DO ZDROWIA WIKI!!!!!!!

czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 23

Pov. Victoria
- Ja... Myślę, że cię kocham.. - te kilka słów odbijało się echem do mojej czaszki. Niall mnie kocha. Niall mnie kocha. Niall mnie kocha.
- Nie podniecaj się tak! Nie wyrabiam się! - wrzeszczało moje serce i poczułam, że robi mi się słabo. Tylko fakt, że Niall trzymał mnie za rękę powstrzymywał mnie przed upadkiem.
- Wszystko dobrze? - spytał Niall z wyraźnym strachem na twarzy.
- Tak tylko... Jakoś nie mogę w to uwierzyć.
- A ja nie mogę uwierzyć, że to powiedziałem... - w tym momencie nastała taka cisza jak zawsze w takich chwilach, czyli oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć aż w końcu odezwał się |Niall - A ty? Kochasz mnie?
Miałam ochotę odpowiedzieć: "A skąd mam to niby wiedzieć do cholery?!" Chodzi.lo mi o to, że nie miałam zielonego pojęcia czy to co do niego czuję to miłość. Nie byłam jeszcze gotowa na związek. A już na pewno nie z nim. Przez moją głowę przewinął się film. My na pierwszych stronach gazet, nasze zdjęcia na każdym serwisie plotkarskim, każdy fakt z naszego życia wyciągany na światło dzienne. Czy ja naprawdę tego chcę? Raczej nie, ale jednego w tej chwili nagle stałam się pewna: Chcę Nialla.
- Tak - jedna słowo, wyrażające tysiące uczuć i budzące miliony emocji. Słowo które wypowiedziane  w odpowiedniej chwili rozpala ludzkie serca. Tak jak moje w tej chwili.
Niall podniósł mnie i obrócił nas kilka razy wokół własnej osi. Uśmiechnęłam się szeroko i kiedy już mnie postawił spojrzałam w jego roześmiane oczy.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - spytał, a nadzieje w jego błękitnych tęczówkach nie pozwoliła mi powiedzieć "nie".
- Z wielką chęcią. Ale jeżeli obiecasz mi zrobić kanapki kiedy wrócimy do twojego domu.
- Naszego domu - powiedział z naciskiem na "naszego" - Zamieszkasz ze mną?
- Emm... Ja... Nie wiem czy to dobry pomysł. Jesteśmy ze sobą od 2 sekund. - uśmiechnęłam się, żeby obrócić trochę moją wypowiedź w żart, ale mi nie wyszło.
- Rozumiem - iskierki w jego oczach trochę przygasły, ale kąciki ust nadal były wysoko uniesione - Może kiedy indziej.
- Może...
- To co? Wracamy?
- Okej.
Zdjął moje rękawiczki i chwycił moją dłoń.
- Po co to zrobiłeś?
- Chcę czuć twoją rękę, a nie jakiś głupi kawałek materiału.
Zachichotałam na jego słowa. Może i było to trochę dziwne, ale też słodkie. Miałam tylko nadzieję, że palce mi nie odpadną, ale po 10 sekundach przestałam się martwić, bo ręce Nialla dawały przyjemne ciepło.
Szliśmy tak w ciszy, która nie była niezręczna tak jak wcześniej. Była idealna. Od teraz ja byłam jego, a on mój. Jak w tych wszystkich książkach. To wszystko było takie niezwykłe, że aż magiczne. No bo w końcu chodziłam z Niallem Horanem z One Direction. Zapiszczałam w myślach z podekscytowania. Ale zaraz potem w odezwała się inna część mojego umysłu. Hejty. Jeżeli media się o nas dowiedzą to po mnie. Zasypie mnie tsunami wyzwisk... "Będziesz musiała wytrzymać. Dla Nialla"
Poradzę sobie ze wszystkim. Na pewno.
- Victoria ja... Chcę powiedzieć o nas moim rodzicom.
Nie poradzę sobie! Nigdy w życiu!

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 22

Pov. Niall
Przemknęliśmy niepostrzeżenie przez korytarz i wyszliśmy na zewnątrz.
- To dokąd mnie zabierasz? - spytała Victoria i wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia dokąd idziemy.
- Emm... Może park? - zaproponowałem.
- Okej - uśmiechnęła się w ten słodki i charakterystyczny dla niej sposób.
Złapałem jej rękę i splotłem nasze palce. Rumieniec wkradł się na jej policzki. Była taka urocza. Odgarnąłem kosmyk włosów który wydostał się spod jej czapki.
- Przestań. - powiedziała z wyrzutem ale nie przestała się uśmiechać.
- Dlaczego?
- Bo już bardziej czerwonym być nie można i nie chcę się zarumienić na śmierć.
- To raczej niemożliwe - zaśmiałem się.
- Skąd wiesz? A może jednak? Co jeśli wybuchnę i zostaną ze mnie tylko strzępki? Co wtedy zrobisz?
- Wezmę zmiotkę i klej i spędzę resztę świąt na składaniu cię w jedną całość.
- To tak nie działa - popatrzyła na mnie sceptycznie.
- A może jednak? - powiedziałem przedrzeźniając ją i dostałem za to pstryczka w nos.
- Au! Jak mogłaś?!
- Normalnie. I normalnie mogę też zrobić to! - popchnęła mnie w półtorametrową zaspę i zaczęła uciekać. Szybko wstałem i nie tracąc czasu na otrzepywanie się z białego puchu pobiegłem za nią. Kilka chwil później dogoniłem ją i złapałem w talii.
- Mam cię - szepnąłem jej do ucha. Wiedziałem że jej ciało przeszedł dreszcz. Uśmiechnąłem się i niepewnie pochyliłem nad nią. "No dalej! Zrób to! Przecież tego chcesz!" - krzyczała moja podświadomość. Oparłem się tej pokusie i ograniczyłem do delikatnego całusa w policzek. Victoria znów się zarumieniła, ale tym razem nie miała nic przeciwko. Podobało jej się to.
- Mam coś dla ciebie - powiedziałem, a ona obróciła się w moją stronę.
- Co takiego? - zapytała wyraźnie zaciekawiona.
Wyjąłem z kieszeni pudełeczko z bransoletką i podałem jej uroczyście. Uśmiechnęła się, otworzyła prezent i...
- O Boże Niall!! To jest cudne!! - rzuciła mi się na szyję, a ja objąłem ją mocno. - To najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam.
- Wiem - wyszczerzyłem się chociaż ona i tak nie mogła tego zobaczyć.
- Jesteś taki skromny - rzuciła z sarkazmem i przewróciła oczami. Nawet wtedy wyglądała niesamowicie uroczo. Lekko się uśmiechnęła i nieświadomie zaczęliśmy się do siebie przybliżać. Rozpłynąłem się kiedy jej ciepłe wargi dotknęły moich. Całowała niepewnie więc przejąłem kontrolę nad pocałunkiem. Położyłem ręce na jej talii. Przeszedł ją drzesz na co się uśmiechnąłem. Splotła palce na moim karku co wywołało u mnie cichy jęk. Powoli się ode mnie odsunęła.
- Trochę przesadziliśmy.... - nerwowo założyła pasmo włosów za ucho. Miała rację. Trochę za daleko się posunąłem. Ale tak bardzo chciałem, żeby jej usta były tylko moje.
Wziąłem głęboki oddech i powiedziałem:
- Victoria ja... Chyba cię kocham.
---------------------------------------------------------------
Przepraszam was tak bardzo!!!! Po prostu mam dużo nauki i masę sprawdzianów, ale to i tak mnie nie usprawiedliwia. Dodam dzisiaj jeszcze jeden rozdział, bo ten jest bardzo krótki. I przypomniało mi się o wattpadzie więc daję link:  http://www.wattpad.com/story/31345801