czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 16

Pov. Louis
Była 15:00. Nie mówiłem chłopakom o przyjeździe Pauline. Nie musieli wiedzieć. Harry miał wrócić dopiero na kolację wigilijną, bo nie miał zamiaru robić żadnych potraw, a ja poszedłem za jego radą i zadzwoniłem po Paulę. Nie mogłem zrozumieć toku myślenia Harrego. Pauline nic mu nie zrobiła, a on i tak się obraził. Byliśmy przyjaciółmi, ale nie podobało mi się to co Hazz robił z dziewczynami. Nie angażował się w związki. Szukał partnerki na maksymalnie tydzień. Wydawałoby się, że to Modest robi z niego flirciarza.Modest jest dupny, ale to nie oni go zmienili. Zmieniła go sława. Nie dlatego, że jest bogaty i każda dziewczyna może być jego jeśli tylko zechce. Chodzi o to, że to jest jego sposób na radzenie sobie ze stresem. Wiem, to chory sposób, ale pomagało mu to. A Pauline jako pierwsza mu odmówiła. Wyszła wtedy z jego pokoju zatrzaskując drzwi i resztę nocy spędziliśmy we dwoje. Była wściekła na Harrego, ale nie wyładowywała się na mnie. I dowiedziałem się, że nasz kochany Harold stwierdził, że przecież ona i tak już nie jest dziewicą i nic się nie stanie jak raz się z nim prześpi. Mylił się, ale ja też nigdy bym nie powiedział, że Pauline tego nie robiła. Jej charakter i zboczoność temu przeczyły. W każdym razie po tej rozmowie jestem pewny, że one nie jest pustą dziwką. Dopiero ona uświadomiła mi, że żadna z nich podczas pobytu u nas nie miała ani milimetra swojej skóry pokrytego pudrem, szminką i innymi głupotami których używają dziewczyny bo myślą, że są brzydkie. Każda dziewczyna jest piękna tylko niekóre o tym nie wiedzą.
- Lou gdzie idzisz? - zatrzymał mnie Li gdy próbowałem wymknąć się z domu.
- Emm.... To... Niespodzianka - wyjąkałem nie odwracając się do niego, żeby się nie wkopać. Daddy tylko spojrzał na mnie podejrzliwie i już mnie nie powstrzymywał. Wyszedłem z domu i odpaliłem samochód. Ostrożnie skręcałem w kolejne uliczki, żeby nie przeoczyć jej domu. Zobaczyłem ją w oknie i już nie musiałem sprawdzać czy adres się zgadza. Zaparkowałem auto i podszedłem do drzwi. Zadzoniłem i niecałe 15 sekund później ujrzałem uśmiechniętą twarz Pauline.

Pov. Pauline
Usłyszałam dzwonek i pobiegłam otworzyć drzwi. Ukazała mi się głowa Lou z włosami w "artystycznym nieładzie". Szeroko się uśmiechnęłam i odsunęłam żeby mógł wejść do mieszkania.
- Nie sądziłam, że tak szybko przyjedziesz - mówiłam w pośpiechu zakładając płaszcz.
- Chciałem być wcześniej żebyśmy się nie spóźnili.
- Okej. Mam spakować ubrania na kolejny dzień? Chcę być przygotowana - zaśmiałam się.
- Raczej nie. W razie czego coś wam pożyczymy.
- To wezmę chociaż bieliznę. - pobiegłam do swojej sypialni, wzięłam czarny komplet i szybko ją spakowałam. Wparowałam do kuchni żeby dopić kawę, ale szklanka wypadła mi z ręki. Rozbiła się na malutki kawałeczki i kiedy schodziłam z blatu stanęłam na największy z nich. Poczułam jak szkło mocno wbija się w moją stopę.
- Auu!! - krzyknęłam z bólu i podniosłam nogę żeby bardziej jej sobie nie uszkodzić.
- Co się stało? - zmartwiony Lou wszedł do pomieszczenia. Jego wzrok padł na moją ranę. - Trzeba cię zabrać do szpitala. - podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Jestem za ciężka - zaczęłam protestować.
- Przestań. Jesteś lekka jak piórko. - bez problemu zaniósł mnie do swojego samochodu. Wrócił jeszcze po moją torbę i buty i pojechaliśmy do szpitala. Na korytarzu Tommo szybko wytłumaczył pielengniarce co się stało. Zabrali mnie na jakąś salę i lekarz delikatnie usunął ostry odłamek. Bolało jak cholera. Idioci nie dali mi znieczulenia. Zaszyli ranę i kazali mi chodzić o kulach żeby nie rozerwać szwów.
- Zajebiste święta - poskarżyłam się Louisowi kiedy jechaliśmy już do ich "domu".
- Nie narzekaj. Mogli cię w ogóle nie puścić do domu i spędziłabyś święta w szpitalu. - pocieszył mnie i niepewnie złapał moją rękę. Nie cofnęłam jej. Jego dotyk był taki delikatny. Nie chciałam tego przerywać, ale musieliśmy wysiąść.
- Hej - przywitałam się z Niallerem kiedy weszłam do ich kuchni.
- Pauline? Co ci się stało? - spojrzał znacząco na moje kule.
- Wypadek ze szkłem.
- Tylko mamy problem - oznajmił Lou. - W takim stanie raczej nic nie upieczesz.

2 komentarze: