środa, 1 kwietnia 2015

Notka!!! Ważne!!!!!

Jak wiecie od mniej więcej grudnia publikowałam rozdziały tutaj i na Wattpadzie. I stwierdziłam, że Wattpad jest dużo wygodniejszy, więc rozdziały będą publikowane tylko tam. Tu macie link:
http://w.tt/1NBWzWk
Jeżeli ktoś jednak wolałby żebym zostawiła bloga to proszę pisać w komentarzach.

środa, 11 marca 2015

Rozdział 29

Pov. Maya
- No zajebiście! - krzyczał Zayn sprzątając rozlane mleko.
Siedziałam na krześle śmiejąc się z niego jak idiotka. Jego złość była nieuzasadniona. Mógł przecież zawołać Harrego Gosposię Stylesa.
- Może ci pomóc? - zapytałam widząc, że mulat najwyraźniej potrzebuje instrukcji obsługi ścierki.
- Może chyba raczej tak. - ponaglił mnie.
Wzięłam z blatu drugą szmatkę i kucnęłam obok niego. Przyglądał się jak moja ręka sprawnie manewruje kawałkiem materiału.
- Gotowe. - spojrzałam dumnie na czystą  podłogę, a potem mój wzrok przeniósł się na zszokowanego Malika, który raz po raz mrugał jakby chciał się upewnić czy to co zrobiłam mu się nie przyśniło.
- Czarna magia. - podniósł się z pozycji kucającej do stojącej i podszedł do mnie.
- Głupek. - cmoknęłam go przelotnie w policzek - Ty się rumienisz! - wykrzyknęłam z niedowierzeniem. Chłopak szybko zasłonił policzki.
- Wcale nie!
- Wcale tak! - zabrałam mu dłonie z twarzy, ale róż zdążył już zniknąć.

Pov. Pauline
Wbiegłam do swojego pokoju zatrzaskując za sobą drzwi. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do Philipa. Odebrał po pierwszym sygnale.
- Pauline?
- Tak. Pamiętasz jak pytałam czy moglibyśmy się spotkać?
- Jasne.
- Teraz to spotkanie jest mi potrzebne. - mój głos zaczął się łamać.
- Nie płacz. Zaraz po ciebie przyjadę. Wyślij adres.
- Okej. Pa. - rozłączyłam się i otarłam łzę, której udało się uciec spod moich powiek. Wysłałam Philipowi adres chłopaków i zaczęłam się po cichutku skradać po schodach. Udało mi się niezauważalnie przejść przez korytarz. Założyłam buty i kurtkę i wyszłam z willi. Na podjeździe już czekał Philip. Otworzyłam drzwi od strony pasażera i usiadłam na miękkim fotelu.
- Hej. - przywitał się ze mną z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Cześć. - odpowiedziałam - Jesteś sam? W sensie w domu?
- Tak.
- To jedziemy do ciebie.
Nie musiałam długo czekać, bo chłopak od razu ruszył w kierunku swojego domu.
- Co się takiego stało, że do mnie zadzwoniłaś?
- Eee... Możemy pogadać jak dojedziemy? - zapytałam - YouTube nie jest sprawa,  którą można omówić podczas jazdy samochodem.
Philip nie zadawał więcej pytań, wiec resztę drogi spędziliśmy w milczeniu.
Po 10 minutach chłopak wjechał na podjazd przed swoim domem. Otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Weszliśmy do jego domu. Znałam tu każde pomieszczenie na pamięć. Wiedziałam, które drzwi prowadzą do jego sypialni, chociaż aż wszyscy zawsze je mylili. Nic dziwnego. Większość drzwi w jego domu wygląda tak samo. Ale ja przesiadywałam tu kiedyś całymi dniami. Czasem nawet nocami. Leżeliśmy na jego łóżku, a on rysował palcami nieokreślone wzory na moim brzuchu. I wszystko wtedy było takie cudowne. Ale się nie udało. My po prostu jesteśmy zbyt podobni, żeby być razem. Nasz związek nie miał sensu ze względu na to, że nasze charaktery są jak u bliźniąt i często się kłuciliśmy. Zbyt często...
- To co się stało? - Philip podał mi kubek gorącej czekolady i usiadł obok mnie na jego łóżku.
- Więc... Zacznijmy od tego, że poznałyśmy z dziewczynami One Direction. I tak jakby dzisiaj zostałam prawie zgwałcona przez Harrego...
- Czyli miałem rację. - powiedział z wyższością.
- Nie miałeś. Zawsze mówiłeś, że to geje i, że lubią w dupę. - spojrzałam na niego z ironią.
- Oj tam. Szczegóły. - prychnął.
- Może jakieś wyrazy współczucia? Heloł? Prawie zostałam zgwałcona? Ratuj? - patrzyłam na niego wyczekująco, ale on tylko siorbał śmiesznie czekoladę. - Jesteś beznadziejny. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Wiem. Dlatego jesteśmy bliźniętami. - zachichotał.
- Nie znoszę cię! - zaczęłam się głupio śmiać.
- Też cię kocham. - wyszczerzył się.
☆☆☆☆☆
Dawno nic nie dodawałam. Prawie 2 tygodnie. Skandal! Ale reklamacje i patelnie, ewentualnie mąkę i jajka proszę przesyłać na adresy moich nauczycieli. Postaram się szybko to nadrobić, wiec możliwe, że przez weekend pojawi się po kilka rozdziałów dziennie. No i komentujcie!!!

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 28

Pov. Zayn
- Pauline zabrała ciasta. - oznajmiła zrezygnowana Maya.
- Moje biedactwo. - przytuliłem ją z udawanym współczuciem na twarzy. Wtuliła się we mnie jak mała dziewczynka, co wywołało mój uśmiech.
- Chćie mi śię jeść. - powiedziała słodkim głosikiem.
- Oczywiście, Mayeczko. - cmoknąłem ją w policzek. Uśmiechnęła się, ale chwilę później zmarszczyła brwi.
- Marysiu! - zaprotestowała.
- Oczywiście, Marysiu. - poprawiłem się i podszedłem do blatu. - To na co masz ochotę?
- Ńia kakałko. - zachichotałem cicho. Nie ogarniam tej dziewczyny.
Wyjąłem mleko z lodówki i wlałem do jakiegoś naczynia, żeby je podgrzać. Wsypałem kakao do kubków i miałem zamiar usiąść, ale coś ciężkiego zostało przyczepione do mojej nogi. Spojrzałam w dół i zobaczyłem Mayę, mocno obejmującą moja łydkę.
- Co się stało, kochanie? - spytałem udając troskliwego tatusia i pochyliłem się nad nią.
- Wujek Lou źiabrał mi źiabawke. - popatrzyła na mnie słodkimi oczkami. Prawdopodobnie miała na myśli telefon.
- Louis!! Oddaj Marysi zabawkę! - krzyknąłem i za chwilę jego głowa ukazała się w wejściu do pomieszczenia.
- Jakiej Marysi? - w jego oczach można było zobaczyć zmieszanie. Pokazałem palcem na Mayę, która nadal była uczepiona mojej dolnej kończyny.
- Ale to ona zaczęła! Zabrała mi spodnie! - bronił się. Nic nie mogłem poradzić i zacząłem się śmiać. Brunetka spojrzała na mnie niewinnie.
- To nje plawda.
- Oddaj wujkiem spodnie. - powiedziałem naśladując ton stanowczego ojca.
- Sią w łasieńćie. - zaczęła chichotać w moje spodnie.
Louis wyszedł z kuchni i skierował się do łazienki. Maya wstała i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Za 3... 2... 1... - kiedy skończyła odliczać usłyszeliśmy krzyk Marchewkowego. Za chwilę wbiegł do nas wściekły, trzymając w ręce przemoczone spodnie.
- Jak mogłaś?!!! - Maya wybuchnęła głośnym śmiechem, a ja posłałem Lou pytające spojrzenie.
- Wrzuciła mi je do kibla!
Odchrząknąłem, żeby się nie roześmiać.
- Lou, mam do ciebie ważne pytanie - powiedziałem poważnie - Zrobiła to przed czy po załatwieniu potrzeby?
Czerwony z furii Tommo poszedł do swojego pokoju, tupiąc przy tym głośno. Odwróciłem się twarzą do Mayi.
- Marysiu, twoje zachowanie zasługuje na naganę. Za karę - udałem, że się zastanawiam - zostaniesz załaskotana na śmierć!
Rzuciłem się na nią i smyrałem wrażliwą skórę jej szyi. Mimowolnie zaczęła się śmiać, desperacko próbując odetchnąć moje ręce od jej ciała.
- Zayn!!! Zostaw mnie!!! Błagam!!! Poddaję się!!!
- Będziesz grzeczną dziewczynką?
- Tak!!! Obiecuje!
Przestałem ją łaskotać, a ona zamknęła oczy i próbowała uspokoić oddech. Zachichotałem. Reaguje na łaskotki jak na gwałt.
- Zayn! Mleko wykipiało! - usłyszałem krzyk Mayi za swoimi plecami. Rzuciłem się do kuchenki, ale już było za późno i mleko wypłynęło z garnka.

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 27

Pov. Pauline
Czyjeś ciepłe wargi dotknęły moich. Oddałam się przyjemności i nie odezwałam od słodkich ust. Poczułam jak duże ręce chwytają moje biodra i rzucają mnie na łóżko. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą burzę loków. Harry.
Zerwał ze mnie ubrania, zostawiając w samej bieliźnie. Nie podobało mi się to. Nie chciałam stracić dziewictwa w taki sposób.
- Harry, przestań! - próbowałam mu się wyrwać, ale niestety bezskutecznie. Przygwoździł mnie do łóżka. Jedną ręką przytrzymywał moje nadgarstki, a drugą masował moje piersi. Mimowolnie jęknęłam. Mój mózg rozpoczął desperacką walkę z ciałem, próbując zmusić je, żeby przestało reagować na gorący dotyk Harrego. Zacisnęłam mocno uda, kiedy poczułam, że jego ręka powoli zmierza w tamte obszary.
- Harry - położyłam dłonie na jego policzkach - Nie rób tego.
W jego oczach przez chwilę widać było wahanie, lecz szybko zniknęło.
- Zamknij się! - wymierzył mi mocny policzek. W moich oczach zebrały się łzy. Pozwoliłam im swobodnie spłynąć po mojej twarzy. Nie myśląc długo pocałowałem Harrego czule. Jego ręce natychmiast przestały mnie penetrować i przeniosły się na moją talię. Nie oderwałam się od niego dopóki on tego nie zrobił. Spojrzałam z bólem w jego zielone tęczówki. Zobaczyłam w nich szczery smutek i żal.
- Przepraszam - podniósł się i zaczął zbierać moje ubrania. Podał mi je pociągając nosem. Był na granicy płaczu. Spojrzałam na niego ze zdumieniem. To dziwne, że w ciągu kilku sekund jego zachowanie tak bardzo się zmieniło.
Zaczęłam się powoli ubierać nadal nie spuszczając z niego wzroku. Nie patrzył na mnie próbując ukryć łzy.
- Czemu to zrobiłeś?
- Nie wiem, ja... Może po prostu jestem uzależniony? Może byłaś tak gorąca, że chciałem cie przelecieć? A może miałem taki kaprys?
Jego odpowiedź była co najmniej... dziwna. Wstałam z łóżka, wzięłam ciasto i skierowałam się do wyjścia.
- Pauline?
- Co? - zapytałam szorstko.
- Mogłabyś... Nie mówić o tym nikomu?
- Pojebało cię?! To podchodzi pod gwałt! Twoi "przyjaciele" powinni wiedzieć z kim mieszkają.
- Błagam cię... Zrobię wszystko - westchnęłam na jego słowa.
- Okej. Ale nie myśl, że tak po prostu ci to wybaczę.
Pokiwał lekko głową.
- Idź już. - powiedział cicho.
Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz.

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 26

Pov. Niall
Przysunąłem palcem po złotych litrach na okładce. Było późno i nie miałem czasu, żeby zacząć ją czytać. Ale sam fakt, że dostałem ją od Victorii nadawał mnie entuzjazmem. To był najwspanialszy prezent jaki mogłem dostać. Harry chyba nie był zachwycony, bo od Pauline dostał bokserki, całą serię 50 twarzy Greya i pierwszą część na DVD i pudełko z sex-shopu, którego zawartości nie chce poznać. Lou dostał skarpetki na wszystkie dni tygodnia i około 30 koszulek w paski. Liam dostał kostium Batmana i maskotki z Toy Story. A Zayn dostał wiadro żelu do włosów i kartonową podobiznę siebie. Wszyscy byli zadowoleni, tylko Harry tego nie okazywał. Pieprzony dupek.  Nawet nie podziękował. Biedna Pauline...
Ale dość o nich. Nie zasnę jeżeli nie porozmyślam nad idealnością Victorii. Nad perfekcyjnością każdej jej rysy. Tych ślicznych policzków, które rumienią się na najpiękniejszy odcień czerwieni jaki kiedykolwiek istniał. Tych cudnie wykrojonych pełnych warg, które mógłbym całować bez końca. Tych wspaniałych oczu w których zawsze widać ten specyficzny błysk oznaczający radość, chęć do życia i szaleństwo.
Takiej dziewczyny nie poznaje się codzień. Nie można przegapić takiej okazji.
Niall, do choleryMyślisz jak Harry! Victoria to nie rzecz! Nie możesz tak o niej myśleć! Jest istotą żywą, a nie zabawką! Kurwa, Niall, ogarnij się!!! - krzyczałem sam na siebie w myślach. Kocham ją. Jest moją księżniczką i tak będę ją traktował. Bo na to zasługuje.

Pov. Victoria
Rano obudziła mnie pielęgniarka. Kto normalny budzi ludzi o 6.45?! Powiedziała, że musimy się zbierać, bo mają nowych pacjentów, a brakuje wolnych sal. Pokiwałam posłusznie głową. Kiedy wyszła pochyliłam się nad Niallem i przyłożyłam usta do jego ucha.
- WSTAWAJ ŚPIOCHU!!! - krzyknęłam tak, że wszyscy się obudzili, a Niall spadł z łóżka. Zaśmiałam się i poczułam mordercze spojrzenie Harrego na sobie. Wyklęłam go pod nosem. Usłyszałam niezadowolone jęknięcia Mayi i Pauline. Zostałam jeszcze przez nie obrzucona poduszkami zanim zaczęliśmy się pakować. Znaczy, nie mieliśmy za bardzo czego pakować no, ale heloł! Przecież ciast lekarzom nie zostawimy! MÓWIMY STOP OTYŁOŚCI WŚRÓD LEKARZY!
Tak więc, zabraliśmy wszystko i wróciliśmy do "domu" chłopaków.
- Ciasta moje! - wykrzyknął Horan i zabrał Pauline pudełko ze słodkościami.
- Chyba śnisz! - wyrwałam mu je i popędziłam na piętro.
- A-a-a.  Moje! - Paula zręcznie chwyciła ciasta i wbiegła do jakiegoś pokoju. Szarpnęłam za klamkę. Fuck! Zamknięte!

Pov. Pauline
Wbiegłam do jakiegoś pokoju i szybko przekręciłam klucz. Mwahahahaha! Moje ciasto! Zaśmiałam się z własnej głupoty. Odwróciłam się tyłem do drzwi i poczułam czyjeś ciepłe wargi na moich.

sobota, 14 lutego 2015

Info

Rozdział będzie jutro, ponieważ byłam w kinie na "Tajemnicach Lasu" i jestem padnięta. Ogólnie polecam ten film. Jest po prostu świetny!!! Płakałam na końcu... Był ktoś może? Dawajcie opinie w komach.

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 25

Pov. Victoria
Jest 3.24. Leżałam na łóżku wtulona w Nialla. Normalnie pewnie nie pozwoliliby spać mu ze mną w szpitalu, ale w końcu to członek One Direction. Nawet załatwił nam dwuosobowe łóżko. Spojrzałam w lewo. Na łóżku niedaleko nas spały Maya i Pauline. One oczywiście nie umieją normalnie się położyć. Maya leżała na Pauli cichutko pochrapując. Zaśmiałam się. Moje kochanie idiotki. Naprzeciw mnie byli Harry i Clarie. Zasnęli w podobnej pozycji jak my tylko tylko u nich to było raczej dziwne. Ja i Nialler byliśmy parą , co prawda nasz związek nie został zaakceptowany, ale jednak byliśmy razem. A oni... Oni chyba nawet nie byli przyjaciółmi. Mieli kompletnie różne charaktery. Clarie była słodka, urocza i zawsze myślała przed wszystkim o uczuciach i potrzebach innych. Była po prostu idealna przyjaciółką i dziewczyną. A Harry... Harry był arogancki, egoistyczny i zbyt pewny siebie. Zgrywał typowego bad boy'a.  Był ostatnią osobą z którą bym się zaprzyjaźniła.  Raczej nigdy nie dojdzie z nim do porozumienia. I nawet nie będę próbowała.
Z Niallem i resztą dogaduje się bez problemu. Niall jest słodki i miły ... I jest nienormalnodziwnokochanoblondynozarąbistowieczniegłodnymżarłokiem. Uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam w sufit, a potem na Nialla. Uśmiechał się przez sen. Dotknęłam jego policzka.
- Mój królewicz - szepnęłam.

Pov. Pauline
Godzina 4.52. Nie śpię od północy. Widziałam jak Victoria się rozgląda, ale szybko zasnęła. A ja nadal leżałam na łóżku przygnieciona ciężarem Mayi. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, bo moje myśli zajmowało coś innego. Harry. Tak, wiem, że to osoba na którą nie warto tracić czas. Ale ta pierwsza noc u chłopaków... Kiedy siedzieliśmy razem na łóżku i śmialiśmy się z naszych sprośnych uwag. Było tak cudownie. Rozmawialiśmy tak swobodnie jakbyśmy znali się od lat. A potem padła propozycja "Pieprz się ze mną". I poległo wszystko. Cała ptzyjemna atmosfera zniknęła. Nie kochałam go. Po jednej nocy to raczej nie możliwe. A później pojawił się Louis. Czuły, opiekuńczy, zabawny i niedorozwinięty Lou. Szybko zostaliśmy "rodzeństwem". Powiedziałabym nawet, że zbyt szybko. Coraz częściej pokazywał, że chce przejść na kolejny etap. Ale ignorowałam to z drugiej powodów.
Po pierwsze: absolutnie nie chcę teraz chłopaka. Bycie w związku kojarzy mi się bardziej z utratą wolności niż z miłością.
Po drugie: nie czuje nic do Lou. Chyba. Jest świetnym chłopakiem i pewnie jeszcze lepszym partnerem, ale nie jestem dziewczyną dla niego. Nie pasujemy do siebie i już.
Westchnęłam i wzięłam telefon z szafki obok łóżka, które szczerze mówiąc było mega niewygodne. Od blokowałam go i napisałam SMS do Philipa.
"Możemy się spotkać?"
Zawahałam się. Mój palec zataczał koła wokół przycisku "Wyślij". Zamknęłam oczy i dotknęłam odpowiedniego miejsca na ekranie. Minutę później mój telefon zawibrował.
"Zawsze i wszędzie"