piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 9

Hej, hej! Po pierwsze strasznie, strasznie, strasznie was przepraszam za to, że nie dodaję rozdziałów w czasie, ale nie umiem trzymać się terminów... Od tej pory jeżeli dodam rozdział później niż po 5 dnich możecie przychodzić do mnie z patelnią XDD Więc życzę nice czytania i proszę o rozpowiadanie o tym fanficu bo to świeży blog i chciałabym zdobyć czytelników. Z góry dziękuję :DD
---------------------------------------------------------------
Pov. Victoria
Wbiegliśmy po schodach na piętro. Louis wziął pistolet i wystrzelił. Kula fioletowej farby rozbiła się na mojej twarzy.
- Już nie żyjesz! - krzyknęłam i strzeliłam, a niebieska ciecz trafiła idealnie w jego usta.
- Blee... Zdecydowanie wolę marchewki - zaśmiał się.
- Zagrajmy chłopaki na dziewczyny - zaproponował Li.
- Ale was jest więcej.
- To w takim razie Niall do was dołącza.
Blondyn podszedł do naszej grupy wcześniej biorąc "broń" do ręki. Wydawało mi się trochę dziwne to, że właśnie gram z One Direction w paintballa. Ale jeżeli mamy się zaprzyjaźnić muszę przestać traktować ich jak osoby z pierwsza stron gazet. Są przecież normalni. No może nie do końca normalni, ale tacy jak my.
- 3! - usłyszałam i szybko schyliłam się przed pociskiem Zayna. Pauline oberwała od Liama żółtą farbą. Maya wycelowała w Harrego i trafiła w jego krocze. Kolorowe kule latały po pomieszczeniu trafiając kolejne ofiary. Czyjeś ręce złapały mnie w talii i przewróciły na podłogę chroniąc przed strzałem. Zobaczyłam błękitne jak ocean tęczówki. Niall wsparty na rękach pochylił się nade mną. Utonęłam w jego oczach. Błagam, niech nikt nie rzuca mi koła ratunkowego. Nasze twarze z każda chwilą były coraz bliżej. Kiedy jego nos dotknął mojego uśmiecham się Kilka milimetrów. Taka odległość dzieliła nasze usta. Miałam nadzieję, że mnie pocałuje, ale nie zrobił tego. Wstał i pomógł mi się podnieść.
- Dzięki - powiedziałam zakładając pasmo włosów za ucho. Byłam na siebie zła kiedy poczułam, że czerwień wkrada się na moje policzki. Głupie rumieńce!
Na szczęście nikt nie zwrócił na nas uwagi. Poza Clarie która uśmiechała się do mnie serdecznie najwyraźniej widząc całe wcześniejsze zdarzenie. Odwzajemniłam jej uśmiech. Miałam nadzieję, że nie wyglądał sztucznie. Powoli wracała mi świadomość i miałam sobie sprawę w tego, że jestem najmniej brudna z wszystkich. Natomiast Harry wyglądał jak sztuka współczesna. Farbą dosłownie z niego skapywała, a Paula dodatkowo biegała za nim i strzelała w niego jeszcze większą ilością kolorów.
- Dobra koniec! Poddaje się! - powiedział w końcu Loczek.
- Wygrałyśmy - krzyczała Maya i przytuliła resztę naszej drużyny.
- Wygraliśmy - poprawił ją Niall wyraźnie akcentując dwie ostanie sylaby.
- Oj tam. Czepiasz się.
- Chodźmy się przebrać - zaproponowała Clarie - Emm... Gdzie jest łazienka? - zapytała zwracając się do Liama.
- Jest późno więc może od razu pokażę wam wasze pokoje?
- Ja zaklepuje ten największy! - oznajmiłam. Li zaprowadził każdą z nas do pokojów gościnnych. Były piękne jak wszystko w tym domu. Rozpakowywałam rzeczy kiedy do pomieszczenia weszła Pauline i Maya.
- To nie fair! Ty masz większe łóżko! - powiedziały równocześnie i dosłownie się na nie rzuciły. Usłyszałam trzask i mebel się zarwał.
- Upss... - natychmiastowo cofnęły się od łóżka.
- Co się stało? - do pomieszczenia wbiegł Lou i skierował wzrok na zniszczoną rzecz.
- Przepraszamy - powiedziały synchronicznie.
- Nic się nie stało. Tylko teraz Vicki nie będzie miała gdzie spać. Chłopaki kto przygarnie Victorie na noc? - krzyknął w głąb korytarza.
- Ja mogę! - usłyszałam wyraźny irlandzki akcent.

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 8

Pov. Niall
- Czekaj chwilę... Gdzie jesteście?! - zapytałem.
- Pod. Waszym. Domem. Mam ci to przeliterować? - powiedziała z sarkazmem - A wy?
- Eee... Pod twoim domem... - mówiłem nerwowo przeczesując włosy.
- Że niby gdzie?! Czyli mieliśmy się.
- Najwyraźniej. To wy poczekajcie na nas. Za chwilę będziemy - oznajmiłem Victorii.
- Okej - i rozłączyłem się. Schowałem telefon do kieszeni i spojrzałem na chłopaków.
- I? - zapytał Harry.
- Emm... Wychodzi na to, że musimy wracać, bo dziewczyny są teraz pod naszym domem - uśmiechnąłem się do nich nerwowo.
- I kolejne 20 minut drogi z pierdzącym Niallem - narzekał Lou. Wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem, a jakaś strasza pani która przechodziła ulicą spojrzała się na nas jak na wariatów co wywołało jeszcze większy atak śmiechu. Zamówiliśmy taksówki. Za niecałe 20 minut miałem poznać Vicki.
Pov. Victoria
Po rozmowie z Niallem dziewczyny były mega zaskoczone, ale nie przeszkadzało im to. Pauline miała głęboką nadzieję, że będziemy mogły zostać na noc. Zboczeniec z niej. Nie powiem, bo fajnie byłoby spać przytulonym do... Jezu! Victoria o czym ty myślisz?!! Znasz go może tydzień! Paula stanowczo za bardzo wpływa na moja psychikę.
Zobaczyłam się taksówki które zatrzymały się tuż obok nas. I wysiadło z nich całe ONE DIRECTION!!!! Dobra Victoria tylko nie zemdlej.

Pov. Niall
Pod naszym mieszkaniem stały cztery dziewczyny. Trzy rozpoznałem od razu, ale przypuszczałem, że ta czwarta to ich przyjaciółka.
- Hej - powiedziałem po prostu i zobaczyłem jak ich oczy błyszczą z podekscytowania. Pierwsza odezwała się Maya która była chyba najmniej skrępowana z nas wszystkich.
- Helołlołloł - uśmiechnęła się i podeszła do nas lekkim krokiem poprawiając grzywkę. Zayn podszedł do niej i przywitał się, a ona rozłożyła ramiona mówiąc:
- Tulimy!
Zayn objął ją ramionami.
- Ja też chce! - krzyknęli wszyscy chórem.
- Jak suodko - powiedziała Maya - Ale dusicie nas.
Odsunęliśmy się od niej i Malika.
- Chcecie marchewkę? - zapytał Lou wyjmując spod koszulki pudełko z warzywami.
- Ja chce! - krzyknęła Vicki i dosłownie rzuciła się na marchewki. W kwestii jedzenia się dogadamy.
- Może wejdziemy? - zaproponował Liam otwierając drzwi. Weszliśmy do środka i usłyszałem pełne podziwu westchnienia dziewczyn. Niespodziewanie Maya zabrała głos.
- Zayn poznaj Mariana - mówiła z udawaną powagą - jest moim chłopakiem i wiem, że jest przystojny i w ogóle, ale radzę ci z nim nie flirtować.
- Kurde, a taką miałem nadzieję! - oznajmił ze "złością" Zayn.
- Tak mi przykro - udawała smutek. Ona powinna być aktorką. - Ale Izydora jest wolna i gotowa do związku.
- Izydora? - zrobił minę w typie "Vas happening".
- Mój cień - wytłumaczyła Victoria.
- One nie przyszły tu rozmawiać o związkach - mówił Lou podkreślając jak bardzo go to nudzi - Kto idzie grać w paintballa?

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 7

Hi! Miałam gości w zeszły weekend i dlatego dodaje rozdział dopiero teraz :ccc I niedawno miałam imprezę urodzinową, co prawda spóźnioną o 2 miesiące, ale co tam :PPP Soł miłego czytanie i dawajcie KOMENTARZE!!!
---------------------------------------------------------------
Pov. Niall
Piątek. To już dzisiaj. Jesteśmy prawie spakowani. Czekamy tylko na Zayna, który musiał jeszcze ułożyć włosy. Zajmuje mu to już 2 i pół godziny.
- Zayn, pospiesz się! - krzyknął Li.
- No już idę! - wybiegł z łazienki - Jak wyglądam?
- Zjawiskowo - odpowiedział mu Harry z sarkazmem.
- Możemy już wyjść? - zapytałem zniecierpliwiony.
Założyliśmy kaptury i już mieliśmy wychodzić z domu gdy...
- Czekajcie chwilę! Zapomniałem czegoś! - powiedział Lou i po chwili wrócił z marchewkami w plastikowym pudełku.
- Louis po co ci to? - spytał Liam wyraźnie zszokowany.
- To poczęstunek. Przecież wszyscy lubią marchewki - oznajmił uśmiechnięty.
- Nie wszyscy - wtrącił się Harold.
Tommo posłał mu mordercze spojrzenie.
- Lou jak masz zamiar to przemycić?
- Normalnie - odpowiedział i schował pudełko pod koszulkę - będę udawał ciężarną kobietę.
Uderzyłem się ręką w czoło i pokręciłem lekko głową. Louis był nieobliczalny.
- To co idziemy? - zapytał z głupim uśmieszkiem na twarzy.
Wyszliśmy z domu i zamówiliśmy dwie taksówki. Nasze samochody za bardzo by się wyróżniały. Podałem kierowcy adres i po chwili ruszyliśmy. Żebym tylko nie zemdlał z podekscytowania.

Pov. Victoria
Wreszcie weekend! Miałyśmy wyjeżdżać za 5 minut, ale tylko Clarie była do tego przygotowana. Reszta, włącznie ze mną, biegała po całym domu.
- Pauline widziałaś Mariana?! Chyba go znowu zgubiłam! - krzyczała Maya.
- Szukałaś pod łóżkiem?
- Tak! Nie ma go tam!
- A może siedzi w lodówce - zasugerowała Victoria.
- Już go znalazłam!
- Gdzie był?
- W szafie.
- Ej widział ktoś może moją walizkę?!
- Tak. Jest w kuchni! Sama ją tam zniosłaś.
- Też fakt!
- Już? Jesteście gotowe? - zapytała Clarie.
- NIE! - odkrzyknęłyśmy chórem.
Biegałyśmy tak jeszcze 20 minut, ale i tak nie byłyśmy pewne czy wszystko mamy. Co prawda nie miałyśmy zamiaru tam nocnować i właściwie większość rzeczy które spakowałyśmy była zbędna, ale jakoś nie zwracałyśmy na to uwagi.
Wreszcie wyszłyśmy z domu i poszłyśmy w stronę mojego samochodu.
- Ja siedzę z przodu! - oznajmiła Clarie i rzuciła się w kierunku auta.
Pauline i Maya siedziały z tyłu, a ja prowadziłam. Miałam nadzieję, że ich nie pozabijam.
Nie byłam za dobrym kierowcą, ale po pół godzinnej jeździe trafiłyśmy na miejsce.
- To chyba tu - powiedziałam i wskazałam palcem na olbrzymią białą willę.
- Raczej chyba na pewno tu - krzyknęła Pauline i wychyliła się.
Wysiadłyśmy i zadzwoniłyśmy do drzwi. Nikt nie odpowiedział. Najwyraźniej ich nie było. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Nialla.

Pov. Niall
Byliśmy niesamowicie podjarani kiedy taksówka zatrzymała się przed domem Victorii. Harry zapłacił i podziękował kierowcy. Podszedłem i już miałem naciskać dzwonek kiedy zadzwonił mój telefon. Przesunąłem palcem po ekranie żeby odebrać.
- Hej, Niall. Jesteście może w domu? - zapytała, a w tle dało się słyszeć przejeżdżające samochody i świst wiatru. Co jest?
- Nie, a dlaczego pytasz?
- Bo tak się składa, że jesteśmy pod waszym domem.

piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 6

Hej, hej! Oczywiście ja jak zwykle taka ogarnięta. Rozdział powinien być 2 dni temu, ale ja nie umiem pilnować terminów. Niestety...
Spóźniony ale zawsze tam tararam 6 ROZDZIAŁ! Miłego czytania i błagam o KOMENTARZE
---------------------------------------------------------------
Pov. Victoria
Włączam czat na którym poznałam Nialla. 1 nieprzeczytana wiadomość. "Napisz jak będziesz mogła pisać :* ". I link. Kliknęłam na niego. W kolejnej karcie otworzył się jego prawdziwy Twiter! Aaaaaa! Miałam ochotę krzyczeć ze szczęścia, ale nawet jeżeli mieszkam sama to mogłaby dziwnie wyglądać. Zalogowałam się na swojego TT i zaobserwowałam Nialla. Był dostępny. Napisałam mu żeby czekał na mnie ok. 20. Na razie byłam zajęta. Na wszelkie sposóby zdobyć adres 1D. Jak na razie nam to nie szło. Usłyszałam dzwonek mojej komórki. Spojrzałam na wyświetlacz. To Pauline. Odebrałam.
- Halo?
- Vicki zgadnij co zdobyłam - powiedziała uradowana.
- Nową szczotkę dla mojego jednorożca?
- Eee... Nie. Mam numer do menadżera One Direction!!! - wykrzyczała. Odruchowo Odsunęłam telefon od ucha.
- Co?! Ale skąd go wzięłaś? - zapytałam z entuzjazmem.
- Siostra cioteczna mojej kuzynki ma brata którego kolega ma dziewczynę której ciocia ma brata bliźniaka którego żona jest stylistką gwiazd. - odpowiedziała na jednym wdechu.
- Eee... Aha...Dzwoniłaś do niego?
- Tak adres One Direction to uwaga. Dam dam dam. I dramatyczna pauza. Zbliżenie. 20 Harley Street. Zawsze myślałam, że mieszkają na Downing Street w tymi wszystkimi prezydentami.
- Tsaa... Ja też - odpowiedziałam nie mając pojęcia o co jej chodzi - to kiedy jedziemy?
- W ten weekend czyli za 3 dni.
- Ok. Napisz do Mayi. Ale chłopaki będą mieli niespodziankę! To pa! - pożegnałam się. To będzie najlepszy dzień życia.

Pov. Niall
Chłopaki Paul dzwonił!!! - zawował Louis prawie wywalając się o pudełka z filmami, które leżały na podłodze - Mamy adresy dziewczyn!
- Co?! Ale jak tak szybko? Nie minęło jeszcze 10 minut! - zdziwił się Harry.
- I co z tego? - rzucił Lou - to chcecie się dowiedzieć jakie są te adresy czy nie?
- Jasne! No mów! Szybciej no! Ej ja też chce wiedzieć! - krzyczeli jeden przez drugiego.
- No więc... - chrząknął - Victoria mieszka na 21 Baker Street, Pauline na 17 Baker Street, a Maya na 18 Baker Street.
- To do której jedziemy? - zapytał Zayn.
- Może niech Niall wybiera u końcu to dzięki niemu je poznaliśmy - stwierdził Li i mrugnął do mnie.
- To jedziemy do Vicki - oznajmiłem.
- Kiedy ? - zapytał Hazza.
- Za 3 dni. Będą miały wtedy wolne - postanowił Daddy.
- Ok. Spoko. Mi pasuje. Świetnie - zgodzili się pozostali. Pozostało zorganizować wszystko tak żeby pod domem Victorii nie czychała na nas zgraja Crazy Mofos. Załatwiliśmy sobie bluzy z kapturami i wolny weekend. Byliśmy tak podjarani, że w ciągu kolejnej godziny Harremu udało się przypalić wodę, Zayn psiknął sobie w twarz niezmywalnym spray'em podczas malowania graffiti na ścianie, Liam zjadł lody łyżką, Louis założył skarpetki i koszulkę w kratkę, a ja napiłem się płynu do naczyń. Ogólnie nie polecam. Po prostu wszyscy przestaliśmy myśleć (nie żebyśmy wcześniej to robili). Jeszcze ich nie widzieliśmy, a już namieszały mam w głowach. JAK?!

Pov. Victoria
Maya zadzwoniła do mnie z pomysłem zabrania Clarie. Oczywiście się zgodziłam. Chłopaki na pewno się nie pogniewają. Chciałyśmy wziąć Cameron, ale ona nie przepada za 1D, więc jej nie zmuszałyśmy. Miałyśmy poznać One Direction. Już niedługo.