piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 28

Pov. Zayn
- Pauline zabrała ciasta. - oznajmiła zrezygnowana Maya.
- Moje biedactwo. - przytuliłem ją z udawanym współczuciem na twarzy. Wtuliła się we mnie jak mała dziewczynka, co wywołało mój uśmiech.
- Chćie mi śię jeść. - powiedziała słodkim głosikiem.
- Oczywiście, Mayeczko. - cmoknąłem ją w policzek. Uśmiechnęła się, ale chwilę później zmarszczyła brwi.
- Marysiu! - zaprotestowała.
- Oczywiście, Marysiu. - poprawiłem się i podszedłem do blatu. - To na co masz ochotę?
- Ńia kakałko. - zachichotałem cicho. Nie ogarniam tej dziewczyny.
Wyjąłem mleko z lodówki i wlałem do jakiegoś naczynia, żeby je podgrzać. Wsypałem kakao do kubków i miałem zamiar usiąść, ale coś ciężkiego zostało przyczepione do mojej nogi. Spojrzałam w dół i zobaczyłem Mayę, mocno obejmującą moja łydkę.
- Co się stało, kochanie? - spytałem udając troskliwego tatusia i pochyliłem się nad nią.
- Wujek Lou źiabrał mi źiabawke. - popatrzyła na mnie słodkimi oczkami. Prawdopodobnie miała na myśli telefon.
- Louis!! Oddaj Marysi zabawkę! - krzyknąłem i za chwilę jego głowa ukazała się w wejściu do pomieszczenia.
- Jakiej Marysi? - w jego oczach można było zobaczyć zmieszanie. Pokazałem palcem na Mayę, która nadal była uczepiona mojej dolnej kończyny.
- Ale to ona zaczęła! Zabrała mi spodnie! - bronił się. Nic nie mogłem poradzić i zacząłem się śmiać. Brunetka spojrzała na mnie niewinnie.
- To nje plawda.
- Oddaj wujkiem spodnie. - powiedziałem naśladując ton stanowczego ojca.
- Sią w łasieńćie. - zaczęła chichotać w moje spodnie.
Louis wyszedł z kuchni i skierował się do łazienki. Maya wstała i spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Za 3... 2... 1... - kiedy skończyła odliczać usłyszeliśmy krzyk Marchewkowego. Za chwilę wbiegł do nas wściekły, trzymając w ręce przemoczone spodnie.
- Jak mogłaś?!!! - Maya wybuchnęła głośnym śmiechem, a ja posłałem Lou pytające spojrzenie.
- Wrzuciła mi je do kibla!
Odchrząknąłem, żeby się nie roześmiać.
- Lou, mam do ciebie ważne pytanie - powiedziałem poważnie - Zrobiła to przed czy po załatwieniu potrzeby?
Czerwony z furii Tommo poszedł do swojego pokoju, tupiąc przy tym głośno. Odwróciłem się twarzą do Mayi.
- Marysiu, twoje zachowanie zasługuje na naganę. Za karę - udałem, że się zastanawiam - zostaniesz załaskotana na śmierć!
Rzuciłem się na nią i smyrałem wrażliwą skórę jej szyi. Mimowolnie zaczęła się śmiać, desperacko próbując odetchnąć moje ręce od jej ciała.
- Zayn!!! Zostaw mnie!!! Błagam!!! Poddaję się!!!
- Będziesz grzeczną dziewczynką?
- Tak!!! Obiecuje!
Przestałem ją łaskotać, a ona zamknęła oczy i próbowała uspokoić oddech. Zachichotałem. Reaguje na łaskotki jak na gwałt.
- Zayn! Mleko wykipiało! - usłyszałem krzyk Mayi za swoimi plecami. Rzuciłem się do kuchenki, ale już było za późno i mleko wypłynęło z garnka.

1 komentarz: