piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 25

Pov. Victoria
Jest 3.24. Leżałam na łóżku wtulona w Nialla. Normalnie pewnie nie pozwoliliby spać mu ze mną w szpitalu, ale w końcu to członek One Direction. Nawet załatwił nam dwuosobowe łóżko. Spojrzałam w lewo. Na łóżku niedaleko nas spały Maya i Pauline. One oczywiście nie umieją normalnie się położyć. Maya leżała na Pauli cichutko pochrapując. Zaśmiałam się. Moje kochanie idiotki. Naprzeciw mnie byli Harry i Clarie. Zasnęli w podobnej pozycji jak my tylko tylko u nich to było raczej dziwne. Ja i Nialler byliśmy parą , co prawda nasz związek nie został zaakceptowany, ale jednak byliśmy razem. A oni... Oni chyba nawet nie byli przyjaciółmi. Mieli kompletnie różne charaktery. Clarie była słodka, urocza i zawsze myślała przed wszystkim o uczuciach i potrzebach innych. Była po prostu idealna przyjaciółką i dziewczyną. A Harry... Harry był arogancki, egoistyczny i zbyt pewny siebie. Zgrywał typowego bad boy'a.  Był ostatnią osobą z którą bym się zaprzyjaźniła.  Raczej nigdy nie dojdzie z nim do porozumienia. I nawet nie będę próbowała.
Z Niallem i resztą dogaduje się bez problemu. Niall jest słodki i miły ... I jest nienormalnodziwnokochanoblondynozarąbistowieczniegłodnymżarłokiem. Uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam w sufit, a potem na Nialla. Uśmiechał się przez sen. Dotknęłam jego policzka.
- Mój królewicz - szepnęłam.

Pov. Pauline
Godzina 4.52. Nie śpię od północy. Widziałam jak Victoria się rozgląda, ale szybko zasnęła. A ja nadal leżałam na łóżku przygnieciona ciężarem Mayi. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie, bo moje myśli zajmowało coś innego. Harry. Tak, wiem, że to osoba na którą nie warto tracić czas. Ale ta pierwsza noc u chłopaków... Kiedy siedzieliśmy razem na łóżku i śmialiśmy się z naszych sprośnych uwag. Było tak cudownie. Rozmawialiśmy tak swobodnie jakbyśmy znali się od lat. A potem padła propozycja "Pieprz się ze mną". I poległo wszystko. Cała ptzyjemna atmosfera zniknęła. Nie kochałam go. Po jednej nocy to raczej nie możliwe. A później pojawił się Louis. Czuły, opiekuńczy, zabawny i niedorozwinięty Lou. Szybko zostaliśmy "rodzeństwem". Powiedziałabym nawet, że zbyt szybko. Coraz częściej pokazywał, że chce przejść na kolejny etap. Ale ignorowałam to z drugiej powodów.
Po pierwsze: absolutnie nie chcę teraz chłopaka. Bycie w związku kojarzy mi się bardziej z utratą wolności niż z miłością.
Po drugie: nie czuje nic do Lou. Chyba. Jest świetnym chłopakiem i pewnie jeszcze lepszym partnerem, ale nie jestem dziewczyną dla niego. Nie pasujemy do siebie i już.
Westchnęłam i wzięłam telefon z szafki obok łóżka, które szczerze mówiąc było mega niewygodne. Od blokowałam go i napisałam SMS do Philipa.
"Możemy się spotkać?"
Zawahałam się. Mój palec zataczał koła wokół przycisku "Wyślij". Zamknęłam oczy i dotknęłam odpowiedniego miejsca na ekranie. Minutę później mój telefon zawibrował.
"Zawsze i wszędzie"

1 komentarz: