Hi! Miałam gości w zeszły weekend i dlatego dodaje rozdział dopiero teraz :ccc I niedawno miałam imprezę urodzinową, co prawda spóźnioną o 2 miesiące, ale co tam :PPP Soł miłego czytanie i dawajcie KOMENTARZE!!!
---------------------------------------------------------------
Pov. Niall
Piątek. To już dzisiaj. Jesteśmy prawie spakowani.
Czekamy tylko na Zayna, który musiał jeszcze ułożyć włosy. Zajmuje mu to
już 2 i pół godziny.
- Zayn, pospiesz się! - krzyknął Li.
- No już idę! - wybiegł z łazienki - Jak wyglądam?
- Zjawiskowo - odpowiedział mu Harry z sarkazmem.
- Możemy już wyjść? - zapytałem zniecierpliwiony.
Założyliśmy kaptury i już mieliśmy wychodzić z domu gdy...
- Czekajcie chwilę! Zapomniałem czegoś! - powiedział Lou i po chwili wrócił z marchewkami w plastikowym pudełku.
- Louis po co ci to? - spytał Liam wyraźnie zszokowany.
- To poczęstunek. Przecież wszyscy lubią marchewki - oznajmił uśmiechnięty.
- Nie wszyscy - wtrącił się Harold.
Tommo posłał mu mordercze spojrzenie.
- Lou jak masz zamiar to przemycić?
- Normalnie - odpowiedział i schował pudełko pod koszulkę - będę udawał ciężarną kobietę.
Uderzyłem się ręką w czoło i pokręciłem lekko głową. Louis był nieobliczalny.
- To co idziemy? - zapytał z głupim uśmieszkiem na twarzy.
Wyszliśmy
z domu i zamówiliśmy dwie taksówki. Nasze samochody za bardzo by się
wyróżniały. Podałem kierowcy adres i po chwili ruszyliśmy. Żebym tylko
nie zemdlał z podekscytowania.
Pov. Victoria
Wreszcie weekend! Miałyśmy wyjeżdżać za 5 minut, ale tylko Clarie była do tego przygotowana. Reszta, włącznie ze mną, biegała po całym domu.
- Pauline widziałaś Mariana?! Chyba go znowu zgubiłam! - krzyczała Maya.
- Szukałaś pod łóżkiem?
- Tak! Nie ma go tam!
- A może siedzi w lodówce - zasugerowała Victoria.
- Już go znalazłam!
- Gdzie był?
- W szafie.
- Ej widział ktoś może moją walizkę?!
- Tak. Jest w kuchni! Sama ją tam zniosłaś.
- Też fakt!
- Już? Jesteście gotowe? - zapytała Clarie.
- NIE! - odkrzyknęłyśmy chórem.
Biegałyśmy
tak jeszcze 20 minut, ale i tak nie byłyśmy pewne czy wszystko mamy. Co
prawda nie miałyśmy zamiaru tam nocnować i właściwie większość rzeczy
które spakowałyśmy była zbędna, ale jakoś nie zwracałyśmy na to uwagi.
Wreszcie wyszłyśmy z domu i poszłyśmy w stronę mojego samochodu.
- Ja siedzę z przodu! - oznajmiła Clarie i rzuciła się w kierunku auta.
Pauline i Maya siedziały z tyłu, a ja prowadziłam. Miałam nadzieję, że ich nie pozabijam.
Nie byłam za dobrym kierowcą, ale po pół godzinnej jeździe trafiłyśmy na miejsce.
- To chyba tu - powiedziałam i wskazałam palcem na olbrzymią białą willę.
- Raczej chyba na pewno tu - krzyknęła Pauline i wychyliła się.
Wysiadłyśmy
i zadzwoniłyśmy do drzwi. Nikt nie odpowiedział. Najwyraźniej ich nie
było. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Nialla.
Pov. Niall
Byliśmy
niesamowicie podjarani kiedy taksówka zatrzymała się przed domem
Victorii. Harry zapłacił i podziękował kierowcy. Podszedłem i już miałem
naciskać dzwonek kiedy zadzwonił mój telefon. Przesunąłem palcem po
ekranie żeby odebrać.
- Hej, Niall. Jesteście może w domu? - zapytała, a w tle dało się słyszeć przejeżdżające samochody i świst wiatru. Co jest?
- Nie, a dlaczego pytasz?
- Bo tak się składa, że jesteśmy pod waszym domem.
*o*
OdpowiedzUsuńHahahah! lel :D
OdpowiedzUsuń