Hej, hej! Po pierwsze strasznie, strasznie, strasznie was przepraszam za to, że nie dodaję rozdziałów w czasie, ale nie umiem trzymać się terminów... Od tej pory jeżeli dodam rozdział później niż po 5 dnich możecie przychodzić do mnie z patelnią XDD Więc życzę nice czytania i proszę o rozpowiadanie o tym fanficu bo to świeży blog i chciałabym zdobyć czytelników. Z góry dziękuję :DD
---------------------------------------------------------------
Pov. Victoria
Wbiegliśmy po schodach na piętro. Louis wziął pistolet i wystrzelił. Kula fioletowej farby rozbiła się na mojej twarzy.
- Już nie żyjesz! - krzyknęłam i strzeliłam, a niebieska ciecz trafiła idealnie w jego usta.
- Blee... Zdecydowanie wolę marchewki - zaśmiał się.
- Zagrajmy chłopaki na dziewczyny - zaproponował Li.
- Ale was jest więcej.
- To w takim razie Niall do was dołącza.
Blondyn
podszedł do naszej grupy wcześniej biorąc "broń" do ręki. Wydawało mi
się trochę dziwne to, że właśnie gram z One Direction w paintballa. Ale
jeżeli mamy się zaprzyjaźnić muszę przestać traktować ich jak osoby z
pierwsza stron gazet. Są przecież normalni. No może nie do końca
normalni, ale tacy jak my.
- 3! - usłyszałam i szybko schyliłam się
przed pociskiem Zayna. Pauline oberwała od Liama żółtą farbą. Maya
wycelowała w Harrego i trafiła w jego krocze. Kolorowe kule latały po
pomieszczeniu trafiając kolejne ofiary. Czyjeś ręce złapały mnie w talii
i przewróciły na podłogę chroniąc przed strzałem. Zobaczyłam błękitne
jak ocean tęczówki. Niall wsparty na rękach pochylił się nade mną.
Utonęłam w jego oczach. Błagam, niech nikt nie rzuca mi koła
ratunkowego. Nasze twarze z każda chwilą były coraz bliżej. Kiedy jego
nos dotknął mojego uśmiecham się Kilka milimetrów. Taka odległość
dzieliła nasze usta. Miałam nadzieję, że mnie pocałuje, ale nie zrobił
tego. Wstał i pomógł mi się podnieść.
- Dzięki - powiedziałam
zakładając pasmo włosów za ucho. Byłam na siebie zła kiedy poczułam, że
czerwień wkrada się na moje policzki. Głupie rumieńce!
Na szczęście
nikt nie zwrócił na nas uwagi. Poza Clarie która uśmiechała się do mnie
serdecznie najwyraźniej widząc całe wcześniejsze zdarzenie.
Odwzajemniłam jej uśmiech. Miałam nadzieję, że nie wyglądał sztucznie.
Powoli wracała mi świadomość i miałam sobie sprawę w tego, że jestem
najmniej brudna z wszystkich. Natomiast Harry wyglądał jak sztuka
współczesna. Farbą dosłownie z niego skapywała, a Paula dodatkowo
biegała za nim i strzelała w niego jeszcze większą ilością kolorów.
- Dobra koniec! Poddaje się! - powiedział w końcu Loczek.
- Wygrałyśmy - krzyczała Maya i przytuliła resztę naszej drużyny.
- Wygraliśmy - poprawił ją Niall wyraźnie akcentując dwie ostanie sylaby.
- Oj tam. Czepiasz się.
- Chodźmy się przebrać - zaproponowała Clarie - Emm... Gdzie jest łazienka? - zapytała zwracając się do Liama.
- Jest późno więc może od razu pokażę wam wasze pokoje?
-
Ja zaklepuje ten największy! - oznajmiłam. Li zaprowadził każdą z nas
do pokojów gościnnych. Były piękne jak wszystko w tym domu.
Rozpakowywałam rzeczy kiedy do pomieszczenia weszła Pauline i Maya.
-
To nie fair! Ty masz większe łóżko! - powiedziały równocześnie i
dosłownie się na nie rzuciły. Usłyszałam trzask i mebel się zarwał.
- Upss... - natychmiastowo cofnęły się od łóżka.
- Co się stało? - do pomieszczenia wbiegł Lou i skierował wzrok na zniszczoną rzecz.
- Przepraszamy - powiedziały synchronicznie.
- Nic się nie stało. Tylko teraz Vicki nie będzie miała
gdzie spać. Chłopaki kto przygarnie Victorie na noc? - krzyknął w głąb
korytarza.
- Ja mogę! - usłyszałam wyraźny irlandzki akcent.
Jezu! Jezu! Jezu! Kocham Cię taki świetny rozdział.
OdpowiedzUsuń<33
OdpowiedzUsuń