niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 11

Pov. Victoria
Zobaczyłam blondyna rzucającego się na łóżku. Moja pierwsza reakcja: strach. Co takiego mogło mu się śnić?
- Niall! Obudź się! To tylko sen - mówiłam potrząsając jego ramieniem.
- Nie! - krzyknął i głównie usiadł na łóżku. Miał rozszerzone ze strachu źrenice i ciężko oddychał.
- Już jest dobrze. Ty tylko zły sen... - położyłam mu dłoń na policzku żeby go uspokoić. Jego oddech zaczął się powoli regulować, a serce zwolniło.
- Przepraszam, że cię obudziłem - wymamrotał. Jego nagi tors pokrywały kropkę potu.
- Każdemu może się to przydarzyć - uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie - Mogę wiedzieć co ci się przyśniło?
Chłopak spuścił głowę skupiając wzrok na swoich dłoniach.
- Mogę ci zaufać? - zdziwiło mnie jego pytanie. Co kryło się za jego snami? Jak bardzo było to przerażające?
- Tak - odpowiedziałam pewnie. Raczej nie zdradzam tajemnic. Mam tylko problemy z niewygadaniem się dziewczynom, ale tym razem musiałam trzymać język za zębami.
- Te sny są głęboko związane z moim dzieciństwem. Słyszałaś może o tym, że miałem brata bliźniaka?
Kiwnęłam twierdząco głową.
- Miałem go. Nie umarł przy porodzie. Miał na imię James. Stąd moje drugie imię. Na pewno wiesz, że nie mam biologicznego ojca. Jest zamknięty w psychiatryku.
Był poważnie chory. Którejś nocy przyszedł do naszego pokoju i zaczął mnie bić. James stanął w mojej obronie. Byliśmy dziećmi, nie mogliśmy dużo zrobić. Ojcu odbiło kompletnie. Rzucił nim o ścianę jak lalkę i zaczął uderzać go w klatkę piersiową. Słyszałem trzask łamanych żeber. Nic nie mogłem zrobić. Tylko patrzeć jak jego martwe ciało upada na podłogę. Po tym wydarzeniu mama się rozwiódła. A ja nigdy się nie pobierałem po śmierci brata. Był moim najlepszym przyjacielem. Dlaczego on, a nie ja? Nie zasługiwał na to.
Z jego oczu zaczęły płynąć strumienie łez. Z moich też. To straszne co przeżył. Nie spodziewałam się tego. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu go przytuliłam.
- Dzięki. Już jest lepiej. Ale mogłem go wtedy uratować...
- To nie twoja wina. Nic nie mogłeś zrobić - wytarłam mu ręką łzy z twarzy. Lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Był w okropnym stanie. Serce pękało mi na jego widok. Nieśmiało przybliżyłam usta do jego policzka, ale on odwrócił głowę i pocałował mnie. Jego miękkie wargi miały bliżejnieokreślony, ale niesamowicie słodki smak. Niestety chłopak szybko się odsunął i ciepło jego warg przestało być dla mnie wyczuwalne.
- Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło - zobaczyłam jak na jego policzki wlewa się czerwień. Był słodki kiedy się rumienił. Jego idealność nie pomagała mi jednak w opanowaniu moich hormonów które pobudziło czucie jego pełnych ust na moich. Jednak postanowiłam posłuchać rozumu i to byl dobry wybór.
- Idź spać. Ja i tak już nie zasnę - powiedział i okrył mnie czule kołdrą.
- Ja też pewnie nie będę mogła zasnąć. Zagrajmy w coś. 

5 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaa! Jaki świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz? Jak? Czemu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie zapraszam na mojego bloga. Miło byłoby uzyskać więcej czytelników. Jak na razie mam tylko jedną stałą czytelniczkę. Jeśli zostawisz u mnie komentarz odwdzięczę się tym samym :)
    zakochana-w-opowiadaniach.blogspot.com
    Link do zwiastunu: https://www.youtube.com/watch?v=GpB1ZHP_1ZI
    "Powstanie"
    To było dawno. Wydarzyło się tak nagle, zbyt szybko. Nikt nie wiedział, co się dzieje. Pamiętam tylko, że zaczęło się to w nocy. [...] Do tej pory pamiętam, jak Neagolowie wtargnęli do naszego kraju. Zabrali wszystkie nasze dokumenty, telefony, komputery. [...] Każdemu dali nowe imię. Każdy miał własne, niepowtarzalne. Mnie nazwano Pocket, a moją matkę Chair. Ojcu nie zdążono nadać imienia, za wcześnie go zabrano. Nie pamiętam mojego prawdziwego imienia. Nie pamiętam daty moich urodzin. Nie wiem, ile mam lat. Jednak kilka miesięcy temu dostałam legitymację, więc muszę mieć około 16 lat. [...] Wojna trwa od ośmiu lat. W tym czasie Neagolowie zabili mojego ojca, ciotkę, kuzynkę, dwójkę przyjaciół i kilku sąsiadów. Nigdy im tego nie wybaczę. Niestety nic nie mogę zrobić. Jestem tylko cichą wodą. Nikomu nie przeszkadzam, nikomu nie robię krzywdy. Jednak wiem, że nie jestem sama. Wiem, że w moim kraju są miliony ludzi takich, jak ja. Na razie zbieramy siły, ale kiedy będzie trzeba staniemy do walki, by pomścić tych, których nam zabrano.

    OdpowiedzUsuń