sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 19

Pov. Victoria
Przed oczami mignąła mi sylwetka Harrego i poczułam ostry ból w ramieniu. Siła uderzenia powodowala mój upadek. Pamiętam ból w skroni, a potem cimność. Widziałam czerń, słyszałam wyłącznie pisk i zniekształcone głosy których nie mogłam rozróżnić. Czułam ciepły dotyk w okolicach moich ud i pleców. Nie wiem co było potem. Teraz pode mną było coś niezbyt miękkiego i niewygodnego. Ktoś trzymał moją dłoń. Chciałam zagiąć palce, żeby wiedzieli, że wszystko ze mną w porządku. No dobra, może nie wszystko, ale żle też nie było.
Moje powieki nagle zrobiły się dużo lżejsze tak, że z niewielkim wysiłkiem udało mi się je otworzyć. Od razu tego pożałowałam, bo biel ścian wręcz raziła moje źrenice, a okropny zapach środków odkarzających wdzierał  mi się do nozdrzy. Szpital. Wokół mnie stali kolejno Maya z Zaynem, Pauline z Lou i Li. Obok łóżka klęczał Niall cały czas ściskając moją dłoń. Miał zaczerwienione oczy i pociągał nosem co dla mnie było to jednoznaczne. Płakał. Płakał, bo coś mi się stało. Poczułam przyjemne ciepło w okolicach serca i  mimowolnie spojrzałam z umiechem na blondyna. Odwzajemnił uśmiech, a w jego błękitnych tęczówkach widać było szczęście.
- Hej księżniczko - usłyszałam jego słodki głos na którego dźwięk moje serce zatrzepotało, jakby próbując wyrwać się z mojej klatki piersiowej, żeby być bliżej niego.
- Hej - odpowiedziałam z chrypką - Gdzie Clarie? - niespokojnie rozejrzałam się po sali nigdzie nie widząc znajomej twarzy przyjaciółki.
- Z Harrym. Chciała go trochę uspokoić.
Moje żrenice gwałtownie się rozszerzyły. Zostawili ją samą z tym psychopatą?! Czy oni mają rozum?! Strach przemknął przez moją twarz. Niall chyba to zauważył, bo szybko powiedział"
- Sama chciała zostać. A Harry nic jej nie zrobi. Może nie jest do końca normalny, ale nie jest potworem.
Trochą mnie to uspokoiło, ale nie byłam do końca przekonana.
- Jak się czujesz? - troska w jego oczach była doskonale widoczna.
- Dziwnie. Co się tak właściwie stało?
-- Harry przypadkiem cię popchnął. Rozbiłaś sobie głowę i przy okazji mocno uderzyłaś w skroń.
To by tłumaczyło ból głowy. Czułam jakby ktoś cały czas uderzał w nią młotkiem albo rozbijał o nią kamienie. Zanim wypowiedziałam kolejne słowo odbiło się najpierw kilkakrotnie od mojej czaszki zanim znalazłam je na języku.
- Aha.
-Niestety ze szpitala wypiszą cię dopiero po świętach.
Ze co?! Po świętach?! Nie. Nie ma mowy. To miały być najfajniejsze święta. Nie mogą mi ich tak po prostu odebrać. Tyle jedzenia się zmarnuje i to będzie moja wina. Ono będzie mnie wołać "Zjedz mnie", a ja nie będę mogła spełnić tej prośby. Na samą myśl zachciało mi si płakać.
- A nie da się tego przyspieszyć? - spytałam z iskierką nadziei w oczach.
- Nie.
No dzięki, Nialler. Właśnie udaremniłeś szanse na spełnienie mojego obecnego marzenia pod nazwą WWW czyli "Wielka Wyżerka Wigilijna".
- Ale dzięki mojemu urokowi osobistemu udało mi się przekonać lekarzy na zrobienie tutaj świąt. Jesteś sama w tej sali więc możemy ją ozdobić jak tylko chcemy. Moi rodzice już o tym wiedzą i zjawią się na pewno, ale bez Grega.
Miałam ochotę powiedzieć "No chyba cię pojebało!", ale się powstrzymałam. Poznanie jego rodziny jakoś nie było mi na rękę. Nie byłam jego dziewczyną. Nie wiem nawet czy mogliśmy nazywać się przyjaciółmi, więc dlaczego miałby mnie z nimi zapoznawać? To nie miało dla mnie sensu.
- Emmm... A nie możemy być tylko w dziewiątkę?
- Ale masz wymagania. Już zaprosiliśmy rodziców. Nie możemy tego odwołać. Moi nie mogą się doczekać żeby cię poznać.
Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam przerażona na irlandczyka.

1 komentarz: