wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 10

 Hejka miśki! Dodaję rozdział wcześniej ze względu na moje przyjaciółki które grożą, że mnie zabiją jeżeli nie zrobię XDD Tak więc macie kolejny rozdział i jak zawsze nice czytania <333
---------------------------------------------------------------
Pov. Victoria
Nie będę ukrywać. Byłam przerażona. Spać z Niallem? To nie było do końca bezpieczne. Na pewno bezpieczniejsze od spania z Harrym, ale jednak.
- A nie mogę spać z którąś z dziewczyn? - zapytałam Louisa z nadzieją w oczach.
- Nie bardzo. Mają za małe łóżka - odpowiedział. Moja nadzieja została rozbita tymi sześcioma słowami. Powoli zaczęłam zbierać swoje rzeczy, żeby jak najbardziej odwlec to co mnie czekało. Gdyby to była Pauline to dawno leżałaby z Hazzą w łóżku. A 5 minut później już by się ruchali. Nie żeby Paula była zdzirą, ale jest niesamowicie zboczona. Tak więc, po przemaszerowaniu przez korytarz, który jak na złość nie chciał się dłużyć, zapukałam lekko mając nadzieję, że nie usłyszy. Jednak drzwi otworzyły się i zobaczyłam Horana w samych bokserkach. Część mojego umysłu, która została zdemoralizowana przez Pauline głośno krzyczała: Spójrz tam! Przecież to nic złego! Zdrowymi resztkami mojego mózgu zmusiłam się do skupienia wzroku na jego twarzy.
- Wejdź - powiedział krótko z radosnym uśmiechem i przesunął się robiąc mi miejsce. Weszłam do pokoju i stwierdziłam, że Lou miał rację. Łóżko chłopaka było ogromne. Coś jakby połączyć ze sobą dwa trzyosobowe łóżka.
- Wow - westchnęłam rozglądając się po pomieszczeniu. Było w różnych odcieniach błękitu. No tak to jego ulubiony kolor.
- Połóż ty gdzie chcesz - pokazał na moje rzeczy - łazienka jest tam - wskazał palcem na białe drzwi po drugiej stronie pokoju.
- Dzięki - odpowiedziałam i błagałam się w myślach żeby głos nie zdradził, że się denerwuję.
- Nie martw się. Nie jestem gwałcicielem - jego śmiech przypominał miliony malutkich srebrnych dzwoneczków o słodkim brzmieniu. Zaśmiałam się, żeby nie pokazać jak bardzo jestem skrępowana tą sytuacją, chociaż jego słowa nie trochę uspokoiły. Położyłam swoje rzeczy w mniej więcej jednym miejscu i poszłam do łazienki. Była większa niż salon w moim mieszkaniu. Czułam się w niej nieswojo. Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, chociaż wiedziałam, że to niemożliwe. Rozebrałam się i weszłam do kabiny. Ciepła woda spływała po moim ciele przyjemnie je odprężając. Ciekawe co robi Niall. Pewnie poszedł do chłopaków albo coś je. Westchnęłam na jego wspomnienie i poślizgnęłam się. Upadłam na białe płytki którymi była wyłożona kabina.
- Vicki wszystko w porządku? - zapytał irlandczyk zapewne stojąc pod drzwiami.
- Tak - odkrzyknęłam trochę głośniej niż to było konieczne. Przeklinałam się w duchu za ten upadek. Jestem niezdarą. Ostrożnie wyszłam z pod prysznica i... Cholera! Zapomniałam ręcznika! Victoria o czym ty myślałaś?! No tak ty nie myślisz... Podeszłam do drzwi i drżącym głosem powiedziałam:
- Niall mógłbyś mi podać ten niebieski ręcznik z szafki?
- Jasne - po chwili drzwi uchyliły się i ukazał mi się Nialler jedną ręką zakrywając oczy, a w drugą trzymając ręcznik.
- Dzięki - wzięłam go od niego i szybko zamknęłam drzwi. Odetchnęłam z ulgą. Szybko wytarłam mokrą skórę. Założyłam piżamę i wróciłam do pokoju. Włosy Nialla były mokre.
- Kiedy się umyłeś? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Zajęło ci to sporo czasu, więc skorzystałem z łazienki Louisa.
- Ojej. Przepraszam.
Głupie rumieńce!!! Nienawidzę tego!!!
- Nie masz  za co.
Niepewnie położyłam się na łóżku obok niego.
- To co robimy? - założyłam kosmyk za ucho. To się powoli staje moim nawykiem.
- Raczej śpimy chyba, że idziemy coś przemycić z kuchni? - uśmiechnął się łobuzersko.
- Chodźmy - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Przemknęliśmy po cichutku do kuchni.
- Macie bitą śmietanę?
- W szafce po lewej. Chcesz toffi?
- No raczej!
- Nie tak głośno...
- Racja.
- Bierzemy jeszcze ciastka, ciasto truskawkowe, cole i spadamy.
- Okej
Przechodząc obok tymczasowego pokoju Pauline usłyszeliśmy śmiechy, a później charakterystyczny zachrypnięty głos.
- Harry - szepnęliśmy w tym samym czasie. Śmiechy dobiegały też z pokoju Mayi. Prawdopodobnie był u niej Zayn. Weszliśmy do "naszego" pokoju.
- Czyli nie tylko my nie śpimy - zaśmiałam się. Wzięliśmy się do pochłaniania łupów. Zasłodziliśmy się totalnie bitą śmietaną z toffi.
- Jestem pełna - nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to powiem.
- Ja też. Może chodźmy już spać.
- Dobry pomysł.
Położyłam się na łóżku obok Niall i przykryłam kołdrą. Silne ramiona Horana przyciągnęły mnie do siebie. Chciałam protestować, ale zamiast tego wtuliłam się w niego, rozkoszując się bijącym od niego ciepłem. Czułam się bezpiecznie w jego objęciach i nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.

W środku nocy obudził mnie czyjś krzyk.
- Nie! Proszę! NIE!!!

1 komentarz:

  1. O Boże! O Boże! O Boże! O Boże! O Boże! O Bożeee! Oficjalnie ogłaszam że uzależniłam się od tego bloga.Kocham Cię

    OdpowiedzUsuń