czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 20

Pov. Harry
Wbiegłem do pokoju trzaskając drzwiami. Łzy swobodnie spłynęły po moich policzkach. Pauline miała rację. Jestem popierdolony. I teraz jeszcze będę musiał ją przepraszać i mówić te wszystkie gówniane słowa, które nawet nie są szczere. Ludzie kłamią. Są okropni i sadystyczni. Żaden z nich nie rozumie słowa "miłość". Ja w sumie też nie. Ale kiedyś to rozumiałem. Kiedyś... Czy to ważne? W chwili obecnej leżę na łóżku płacząc w poduszkę tylko dlatego, że jakaś laska powiedziała mi kilki słów. Ich szczerość i trafność były idealne. Nie wiem jakim cudem ona to zgadła.
Usłyszałem znajomy dźwięk naciskanej klamki i do środka weszła Clarie.
- Mogę? - zapytała patrząc na mnie niepewnie. Po chwili zastanowienia skinąłem głową. Weszła z gracją do pomieszczenia i zamknęła za sobą drzwi.
- Niech zgadnę. Chcesz pogadać? - rzuciłem z sarkazmem.
- Tak, ale jeżeli twierdzisz, że twój sarkastyczny ton mnie odrzuci to się mylisz.
Usiadła na łóżku obok mnie patrząc w moje oczy.
- Płakałeś - stwierdziła.
- Wcale nie - wytarłem słoną ciecz z policzków, choć wiedziałem, że tak naprawdę to tylko potwierdzenie jej słów. Uśmiechnęła się pocieszająco i usiadła po turecku naprzeciw mnie.
- Dlaczego taki jesteś?
- Nie twój pieprzony interes! Nic o mnie nie wiecie! - krzyknąłem, ale na twarzy Clarie nadal utrzymywał się spokój.
- Dlatego właśnie tu jestem. Nie wymagam od ciebie zwierzania mi się. Chcę ci po prostu pomóc. - jej oczy w tym momencie... Takie zatroskane, pełne życzliwości. Ton jej głosu sprawiał, że miałem ochotę wyjawić jej każdą nawet najstaranniej ukrywaną tajemnicę. Ale wiedziałem, że nie mogę. Moja przeszłość i sekrety musiały pozostać tylko i wyłącznie w moim umyśle.
- Niby jak? - prychnąłem pomimo myśli kłębiących się w mojej głowie.
- Po Prostu chcę, żebyś mi wytłumaczył czemu to robisz? Czemu nazwałeś Pauline suką? Czemu seks jest dla ciebie rozwiązaniem na wszystko? Czemu odpychasz chłopaków? - wpatrywała się w moje oczy dosłownie zmuszając mnie do odpowiedzi.
- A dlaczego mam robić coś innego? Pauline po prostu tak się zachowuje. Nie odpycham chłopaków. To oni mnie nie rozumieją. - naumyślnie pominąłem trzecie pytanie mając nadzieję, że Clarie się nie zorientuje.
- Dlaczego nie znajdziesz sobie dziewczyny?
- Bo to głupie. Wiem, że nawet gdybym ją miał to zostawiłaby mnie po 2 dniach - spuściłem głowę.
- Niby czemu?
- Spójrz na mnie. Nie mam pojęcie jak traktować dziewczynę. Seks wszystko ułatwia.
- A nie pomyślałeś może, że ktoś już cię kocha? Nie wiem, może masz jakąś bliską przyjaciółkę?
- Nie. Nigdy nie miałem przyjaciół. I tak jak to podkreśliła Pauline, nadal ich nie mam. - udało mi się powstrzymać kolejną falę płaczu, ale z moich ust wyrwał się pojedynczy szloch.
- Mogę nią zostać jeśli chcesz. Chłopaki, Maya, Vicki, a nawet Paula też mogą nimi być. Musisz tylko dać im szansę.
- Nie ma mowy!
- Wiem, że zostanie przyjacielem Mayi i Victorii wiąże się z udostępnieniem im swojej lodówki, ale to chyba nie problem? - uśmiechnęła się co odwzajemniłem.
- To co? Zgadzasz się?
- Wydaję mi się, że tak.

Pov. Niall
- Lou gdzie to powiesić? - spytałem wskazując na lampki zawieszone na moim ciele.
- Gdziekolwiek - odpowiedział nawet na mnie nie patrząc, bo wnosił z Liamem olbrzymią, żywą choinkę. Wszedłem na drabinę i ostrożnie zdjąłem z siebie kabel i przymocowałem go w kącie sali, a następnie rozpiąłem na wszystkich ścianach. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i mogę stwierdzić, że to najdziwniejsze święta jakie widziałem. Maya ubierała choinkę w bombki, które były przyczepione do swetra Zayna. Uśmiechnąłem się i podszedłem do Victorii. Przysunąłem sobie krzesło i usiadłem przy stole obok niej.
- Zestresowana? - zapytałem.
- Nawet bardzo.
- Wszystkim. Tym, że zjem wszystko przed kolacją. Tym, że się nie wyrobimy i tym, że zrobię z siebie idiotkę na oczach twoich rodziców.
- Nie zrobisz. Polubią cię.
Chyba chciała zaprotestować, ale w tym momencie drzwi się otworzyły i do środka weszli moi rodzice.

1 komentarz: