środa, 4 lutego 2015

Rozdział 22

Pov. Niall
Przemknęliśmy niepostrzeżenie przez korytarz i wyszliśmy na zewnątrz.
- To dokąd mnie zabierasz? - spytała Victoria i wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia dokąd idziemy.
- Emm... Może park? - zaproponowałem.
- Okej - uśmiechnęła się w ten słodki i charakterystyczny dla niej sposób.
Złapałem jej rękę i splotłem nasze palce. Rumieniec wkradł się na jej policzki. Była taka urocza. Odgarnąłem kosmyk włosów który wydostał się spod jej czapki.
- Przestań. - powiedziała z wyrzutem ale nie przestała się uśmiechać.
- Dlaczego?
- Bo już bardziej czerwonym być nie można i nie chcę się zarumienić na śmierć.
- To raczej niemożliwe - zaśmiałem się.
- Skąd wiesz? A może jednak? Co jeśli wybuchnę i zostaną ze mnie tylko strzępki? Co wtedy zrobisz?
- Wezmę zmiotkę i klej i spędzę resztę świąt na składaniu cię w jedną całość.
- To tak nie działa - popatrzyła na mnie sceptycznie.
- A może jednak? - powiedziałem przedrzeźniając ją i dostałem za to pstryczka w nos.
- Au! Jak mogłaś?!
- Normalnie. I normalnie mogę też zrobić to! - popchnęła mnie w półtorametrową zaspę i zaczęła uciekać. Szybko wstałem i nie tracąc czasu na otrzepywanie się z białego puchu pobiegłem za nią. Kilka chwil później dogoniłem ją i złapałem w talii.
- Mam cię - szepnąłem jej do ucha. Wiedziałem że jej ciało przeszedł dreszcz. Uśmiechnąłem się i niepewnie pochyliłem nad nią. "No dalej! Zrób to! Przecież tego chcesz!" - krzyczała moja podświadomość. Oparłem się tej pokusie i ograniczyłem do delikatnego całusa w policzek. Victoria znów się zarumieniła, ale tym razem nie miała nic przeciwko. Podobało jej się to.
- Mam coś dla ciebie - powiedziałem, a ona obróciła się w moją stronę.
- Co takiego? - zapytała wyraźnie zaciekawiona.
Wyjąłem z kieszeni pudełeczko z bransoletką i podałem jej uroczyście. Uśmiechnęła się, otworzyła prezent i...
- O Boże Niall!! To jest cudne!! - rzuciła mi się na szyję, a ja objąłem ją mocno. - To najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam.
- Wiem - wyszczerzyłem się chociaż ona i tak nie mogła tego zobaczyć.
- Jesteś taki skromny - rzuciła z sarkazmem i przewróciła oczami. Nawet wtedy wyglądała niesamowicie uroczo. Lekko się uśmiechnęła i nieświadomie zaczęliśmy się do siebie przybliżać. Rozpłynąłem się kiedy jej ciepłe wargi dotknęły moich. Całowała niepewnie więc przejąłem kontrolę nad pocałunkiem. Położyłem ręce na jej talii. Przeszedł ją drzesz na co się uśmiechnąłem. Splotła palce na moim karku co wywołało u mnie cichy jęk. Powoli się ode mnie odsunęła.
- Trochę przesadziliśmy.... - nerwowo założyła pasmo włosów za ucho. Miała rację. Trochę za daleko się posunąłem. Ale tak bardzo chciałem, żeby jej usta były tylko moje.
Wziąłem głęboki oddech i powiedziałem:
- Victoria ja... Chyba cię kocham.
---------------------------------------------------------------
Przepraszam was tak bardzo!!!! Po prostu mam dużo nauki i masę sprawdzianów, ale to i tak mnie nie usprawiedliwia. Dodam dzisiaj jeszcze jeden rozdział, bo ten jest bardzo krótki. I przypomniało mi się o wattpadzie więc daję link:  http://www.wattpad.com/story/31345801

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz