Pov. Niall
Wróciliśmy do pomieszczenia w którym znajdowali się pozostali. Ścisnąłem jej rękę, żeby dodać jej otuchy. Dziewczyna nerwowo rozglądała się po "pokoju". Podszedłem do rodziców delikatnie ciągnąc Vicki za sobą, bo nie była do tego zbyt chętna.
- Mamo ja... Mam ci coś do powiedzenia. - oznajmiłem z poważnym wyrazem twarzy. Uśmiechnęła się do mnie zachęcając do mówienia.
- My z Victorią... Jesteśmy razem - każde słowo wymawiałem trochę zbyt uroczyście, bo wiadomo, że rodzice przejmują się tylko zaręczynami i ślubem, a potem narodzinami dziecka i nadaniem mu imienia, a później są zajęci obgadywaniem twojej żony. Niestety w większości rodzin tak to wygląda. Moja rodzicielska spojrzała na tatę niepewnie i przemówiła:
- Możemy z tobą porozmawiać na osobności?
Po tych słowach jak na komendę Victoria mocniej ścianęła moją dłoń. Rzuciłem jej spojrzenie zapewniające, że wszystko będzie dobrze. Wyszedłem z rodzicami na korytarz i kątem oka dostrzegłem jeszcze śmiejących się chłopaków. Wiem, że w tej chwili mój ojczym, a w szczególności moja matka zachowywali się jakbym miał 5 lat i nagle oznajmił, że moja koleżanka z przeszkodą jest ze mną w ciąży. W sumie to ja też trochę przesadziłem, bo zrobiłem z tego mega ważne wydarzenie (dla mnie ono zawsze będzie najważniejsze), ale jeżeli bym im nie powiedział dostałbym ochrzan. I tak już czekało mnie kazanie.
- Niall co ty sobie wyobrażasz?! Prawie jej nie znasz! Nie ma mowy żebyście byli razem!
- O co ci chodzi? Jest sympatyczna, mądra i śliczna. Jest dziewicą, nie pije, nie pali, nie ćpa. Czego więcej od niej chcesz?
- Nie wygląda mi na dobrą dla ciebie kobietę
- Nie wygląda?!! Mam nie umawiać się z dziewczyną, bo ona według ciebie nie wygląda na osobę dla mnie?! Osiągnąłem w życiu dużo więcej niż ty i na pewno o wiele lepiej znam się na ludziach! Ty nigdy nie wystawiłaś nosa poza to cholerne miasteczko w którym żyjesz! Jakiej dziewczyny bym nie wybrał to ty i tak widzisz w niej dziwkę, alkoholiczkę albo narkomankę! Żałuję, że w ogóle tu przyszliście!
- Wyrażaj się! Chcę dla ciebie dobrze, a ta dziewczyna nie jest odpowiednia.
- Facet którego ty wybrałaś tez nie był odpowiedni! Przypominam, że James teraz leży na cmentarzu przez twój wybór! Żyłby gdybyś nie wyszła za pieprzonego alkoholika! Wiec uwierz, że dobieram sobie partnerki lepiej niż ty partnerów! A teraz idźcie stąd! Nie chcę was widzieć! - krzyczałem, a w oczach mojej matki zamiast oczekiwanego strachu pojawiła się złość. Bezczelność! Podniosła dumnie głowę i wyszli z tatą bez słowa. Wyzwaniem ją w swoim umyśle od najgorszych.
Wróciłem do sali, ale tylko Victoria zauważyła moja obecność. Wpatrywała się we mnie wystraszonymi oczami. Miałem przez to poczucie winy. Usiadłem na pustym krześle obok niej i niepewnie ją przytuliłem.
- Niall... Przepraszam.. - powiedziała cicho.
- Nie masz za co, kochanie. Już dawno miałem ich dość. Myślałem, że twoje pojawienie się coś zmieni. - westchnąłem. Moje biedne słoneczko.
- To moja wina..
- Nie obwiniaj się księżniczko, bo to nie prawda - pocałowałem ją czule. Od razu odwzajemniła pocałunek. Czułem, że właśnie tego potrzebowała. To było tak jakby nasze mózgi połączyły się w jedność. Każde jej odczucie ożywało również we mnie. Moje serce zapłonęło. Tak jak zawsze przy spotkaniu naszych warg. Po wieczności która w rzeczywistości trwała niecałą minutę oderwaliśmy się od siebie, żeby odetchnąć.
- Jesteś cudowna, panno Night - Uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Ty jesteś lepszy, panie Horan. I mam dla pana prezent. - podeszła do choinki i wzięła z tamtąd paczkę zapakowaną w ozdobny papier w koniczynki.
- To dla ciebie - podała mi ją.
Niecierpliwie odwiązałem wstążkę. W środku była cudownie oprawiona książka. Złotymi literami na okładce napisane było "Whenever".
- Podoba ci się?
-------------------------------------
Hej, hej! I znowu dodaję spóźniony rozdział... Może już nie będę was przepraszać. Niech te przeprosiny będą w domyśle. Z powodu, że moja przyjaciółka Wiktoria dostała szkarlatyny rozdziały będą dodawane codziennie lub ci dwa dni dopóki nie wyzdrowieje.
WRACAJ DO ZDROWIA WIKI!!!!!!!
środa, 11 lutego 2015
Rozdział 24
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O taaak! Rządze ludzie. Możecie mnie po stopach całować. ŚWIETNY rozdział. Kocham Cię!
OdpowiedzUsuń~ Wiki